Uszyłam sukienkę. Dla siebie. Znowu. Ale tym razem zrobiłam wiele tego, czego robić nie powinnam, żeby zaprezentować sylwetkę z najlepszej strony. Czy się opłaciło ... nie jestem przekonana. Ale zrobiłam też rzeczy, z których jestem bardzo zadowolona. Więc aż takiego dramatu nie ma. No ale do rzeczy.

***

I sewed a dress. For myself. Again. But this time I made a lot I shouldn't have to make my body look good. Did it pay off? I'm not sure. But also there are some elements that I'm very happy about. So it's not very bad. But anyway...

Wykrój / Sewing pattern


Ci z Was, którzy śledzą blogi krawieckie i modowe, widzą ogromny zalew dekoltów hiszpańskich. Bujne falbany są wszędzie. Jest to zdecydowanie trend bardzo popularny i dość wdzięczny. Przy zgrabnych ramionach wygląda się w tym bardzo pięknie. A do tego ładnie podreśla niewielki biust. Czyli stosunkowo idealny model dla mnie. Postanowiłam pójść na łatwiznę (haha! wiecie, jak to się zazwyczaj kończy, prawda?) i wyciągnęłam ostatnią Burdę Szycie Krok po Kroku, gdzie był wykrój na właśnie taką sukienusię z falbaną. Banał! Tutaj nie dało się za dużo skopać. Więc szybciochem odrysowałam 3 elementy wykroju i zabrałam się do pracy. Wprawdzie ViolettaZ wspominała, że wykrój nie jest najlepszy, więc przyjrzałam się zdjęciom w gazecie i elementom wykroju, po czym uznałam, że tułów będzie po prostu za krótki, więc dorzuciłam 2 cm "na wszelki wypadek",

Ten wykrój jest BEZNADZIEJNY. Tułów ostatecznie był dużo za długi. I dużo za szeroki. I w ogóle strasznie nieforemny. Namordowałam się z tym, próbując wprowadzać poprawki przy zużyciu jak najmniejszej ilości energii i czasu. Ale wyszło tak sobie. Do tego jest jedna podstawowa zasada, której powinnam się trzymać. ZAWSZE! Marszczenie na gumce jest dla mnie opcją fatalną. Dzięki temu zabiegowi mój (niemały zresztą) tyłek staje się automatycznie 2 razy większy. I niby o tym wiem, ale jednak co jakiś czas muszę to sobie przypomnieć. I już znowu pamiętam :)

Góra sukienki jest na podszewce (z tego samego materiału). A w podszewkę pod biustem wszyłam gumkę. Potrzebowałam sukienki na lato, którą mogłabym nosić bez biustonosza (no bo wiecie jak to jest - przy upałach biustonosze obcierają, uwierają i ogólnie jest w nich gorąco). A po dwóch ciążach potrzebuję chociaż odrobiny podtrzymania/okiełznania. I ta gumka to strzał w 10! Jest bosko. A falbana ukrywa wszystko to, co wymaga ukrycia :)

Oczywiście sukienka ma kieszenie. A co! Kto bogatemu zabroni... ;)

***

Those of you who read fashion and sewing blogs probably notices a huge fload of Spanish neckline blouses and dresses. Big frills are everywhere. It's a popular and nice looking trend. When girls have nice shoulders it can look gorgeous. Also it adds a bit to not-too-big breasts. So it should be perfect for me. I used one of recent Burda sewing patterns, as I didn't feel like constructing it myself (that was a mistake!). Because what could go wrong in a pattern like that?

This sewing pattern is TERRIBLE. The blouse part is way too long. And waaaaay too wide. And in general shapeless. I tried to modify it the way that I didn't use too much energy and time for that. But it turned out not too great. Additionally there is one rule I should stick to. ALWAYS! Elastic and gathering in the waistline are the worst things I can do to myself. "Thanks to that" my (not so small) ass looks at least twice bigger than it is. And I usually know about it, but apparently every now and then I need to remind it to myself.

The top of the dress is lined with the same fabric. And under the bust I sewed in an elastic. I needed a summer dress that I could wear without a bra. You know, when it's really hot, bras like to irritate skin and it feels way too hot. So I needed something that would look good and give at least a little bit support to my tired breasts. And this elastic was a great idea. It works nicely. And the frill covers everything that needs to be covered.

Of course the dress has pockets :)

Lewa strona / Wrong side
  


Tkanina / Fabric


Tę tkaninę odkupiłam od koleżanki 100 lat temu. Z tego, co pamiętam, to ona ją sprzedawała, bo nie mogła wymyślić, co z niej uczynić. Problem okazał się istotny, bo i ja go miałam. Co roku wyciągałam ją na stół, oglądałam, kombinowałam, po czym lądowała z powrotem w szafie. Jest to tkanina na sari - długa, z pięknym wzorem na pierwszym metrze, a potem już tylko delikatny print. Jest leciutka, bardzo przyjemna w dotyku i idealna na letnie ciuchy.

***

I bought this fabric from my friend 100 years ago. As far as I remember she was selling it because she didn't know what to do with it. Apparently that was a big problem also for me. Every summer I was putting it on a table, trying to figure something out and then putting it back to the closet. It is fabric for sari - long, with beautiful print on the first meter and then just small print on the rest. It's very thin, soft and perfect for summer.



Podsumowując, falbana jest dla mnie dobrą opcją. Ale następnym razem muszę zupełnie inaczej przemyśleć wszystko poza nią. Chyba bardziej dopasowana góra i dół z jakiegoś kawałka koła byłyby lepsze. No ta gumka w pasie i bardzo luźna góra to chyba nie to.

A ja jestem ciekawa, jakie Wy macie zasady, których zawsze powinniście się trzymać w temacie ciuchów, a mimo wszystko czasem się nie trzymacie?
No i jak Wam się podoba moja falbaniasta wariacja na temat hiszpańskiego dekoltu i hinduskiego sari?

***

To sum up, the Spanish neckline and the frill are a good idea for me. But next time I need to come up with better design for the rest. Maybe more fitted top and maybe some part of circle at the bottom. Definitely this elastic on the waist and baggy top are not my thing.

And I'm wondering, if you have any "don'ts" in terms of clothes for you that you know about but still break this rule every now and then?
And how do you like my variation on Spanish neckline and Hindu sari?










Czy Wy eksperymentujecie z szyciem? Ja się staram, chociaż efekty zazwyczaj są niezbyt zadowalające. Ale i tak cały czas coś mnie ciągnie, żeby w kołko nie robić tego samego. Dziś opowiem Wam o sukience, która miała być jak wszystkie inne moje kiecki, a ostatecznie zmieniła się w coś całkiem dla mnie nowego.

Sukienka ta miała być próbą wykroju przed uszyciem sukienki na wesele, którą Wam ostatnio już prezentowałam. Miałam przepiękną bawełnę w kwiaty. I postanowiłam uszyć krótką wersję tamtej kiecki. Poszło szybko i przyjemnie. I jak już zostało mi tylko podłożenie dołu, coś mnie tknęło. Wydawało mi się, że wyszło dość mdło. I niezbyt ciekawie. I w ogóle nie byłam przekonana. Z mojego myślenia powstały 3 propozycje, nad którymi dzielnie głosowaliście na facebooku. I tak jak ja, byliście porządnie podzieleni - między wersją pierwszą a drugą. Mimo tego, że wersja oryginalna nieznacznie wygrała, ostatecznie zdecydowałam się na eksperyment i przekonstruowanie dołu sukienki, aby powstał niezbyt opinający ołówek. Natomiast posłuchałam Waszych rad i na ramionach zrobiłam małe zakładki, żeby aż tak bardzo nie umasywniały mi góry sylwetki.

Fason tej sukienki jest dobry dla mnie, bo:

  • buduje mi linię ramion, które dzięki temu zabiegowi równoważą szerokie biodra
  • podkreśla talię - ale nie za mocno
  • ołówek na dole jest dopasowany, ale nie obcisły, więc nie podkreśla większych nierówności
  • dół sukienki jest prosty (nie zwężający się ku dołowi), więc nie podkreśla za mocno szerokich bioder
Jednym słowiem polecam dla gruszek :)


Cieszę się, że zaopatrzyłam się w jednak coś innego niż zawsze. A sukienka mi się podoba. Ale mam parę "nauczek" na przyszłość:

  • tego typu sukienki warto szyć z tkanin z mieszanych włokien. Czysta bawełna, mimo że jest przewiewna, ma tendencje do wypychania się na przykład na pupie
  • jak już mamy sukienkę ze 100% bawełny, to przydałaby się podszewka - żeby zminimalizować wspomniane wyżej wypychanie się
Na szczęście coś mnie oświeciło i zrobiłam na tylnym szwie rozpierdaczek, więc chodzi się w niej wygodnie.

A czy Wy macie jakieś przygody z eksperymantami? I jak Wam się podoba mój?

English: Do you experiment with what you wear? I try to sew different things, but it usually ends up not too satisfying. But anyway all the time something is pulling me into new areas. Today I will tell you about a dress, that was supposed to be just like every other in my closet and ended up changing into something totally different.

This dress was supposed to be the pattern trial before making a dress for a wedding that I showed you recently. I had a beautiful cotton with flower print. I decided to make a short version of that dress. It was quick and easy. And when I was almost done, just the bottom hem left, I started wondering. I didn't think the dress was interesting enough. And I wasn't sure about it. I came up with 3 versions and you were voting on facebook which one to make. You were as divided as my mind - the fight was between versions 1 and 2. In spite of the fact that the original version got slightly more votes, I decided to have an experiment and changing the bottom to make a not very tight pencil skirt. But I listened to your advises and I added small pleats on the shoulders, so the shoulders didn't look so massive.

The shape of this dress is good for me, because:
  • it builds up the shoulders, that balance wide hips
  • it emphasizes the waist, but isn't too fitted in the waist  
  • the pencil bottom is fitted but not tight, so no unnecessary bumps are shown too much
  • the bottom is straight (it doesn't narrow towards the bottom), so the wide hips don't look wider than they are
So it's good for pear-shaped women :)

I'm happy I made myself something different that what I already had. And I like the dress. But there are a couple of watch-outs:
  • these kinds of dresses should be made of fabrics of mixed fiber. 100% cotton is nice and airy but it tends to push out of shape in places like ass
  • if we anyway sew it out of pure cotton, a lining would be good - that would minimize this pushing fabric out of shape so much.
Fortunately I got some enlightening and made a slit in the back seam, so I can walk comfortably.

Do you have any stories with clothing experiments? And how do you like mine?

Mój wybór/My choice














No właśnie, w czym na wesele? Pytanie to opanowało blogi i vlogi w ostatnich miesiącach, a ja od wszelkich odpowiedzi nie stawałam się mądrzejsza. Jako osoba szyjąca miałam opory przed pójściem w starej (!) i kupnej (!!!) sukience. Chciałam uszyć, ale przez dobre kilka miesięcy nie byłam w stanie wyprodukować w swojej głowie żadnego sensownego pomysłu. Było kilka opcji, ale żadna nie wydawała mi się zbyt genialna. Aż dostałam w prezencie od Agaty z bloga Szycie i cała reszta wykrój na sukienkę w trzech wersjach. I mój mąż zaordynował :D, że taką właśnie mam uszyć. Długą. I z rozpierdakiem. I nawet kupił mi tkaninę, bo według niego żadna z mojego składziku się nie nadawała. No i uszyłam. I przyznaję, miał rację.

Sukienka jest z tkaniny wiskozowej. Cienkiej i przewiewnej. Oczywiście zrezygnowałam z podszewki. Po pierwsze wykrój nie do końca był przystosowany do podszewki. A po drugie podszewka dodałaby niepotrzebnego ciężaru zwiewnej wiskozie. Swoją drogą, nie rozumiem fenomenu podszewek poliestrowych w kieckach na wesele - przecież poci się w tym człowiek niemiłosiernie. No ale to inny temat. Uważam, że wzór na tkaninie jest dość sprytny dla moich kształtów. Nie chciałam gładkiej, bo wtedy wszystkie górki, dołki i inne nierówności na ciele byłyby pięknie wyeksponowane. Trzeba uważać też ze zbyt drobnym wzorem, bo takowy pogrubia. Natomiast zbyt duży brzydko by wyglądał na szwach. A ten, który mam jest idealny - nie za mały i nie za duży.

Minusem jest fakt, że długość sukienki jest przystosowana do obcasów, więc zmiana butów podczas wesela nie wchodzi w grę. Albo wchodzi, ale wtedy stan mojego uzębienia jest zagrożony :) Poza tym jest genialna, wygodna i cieszę się, że została mi ona doradzona.

A jak Wam się podoba? I jakiego typu sukienki/stroje na wesele Wam się podobają?



English: What to wear to a wedding? This question was answered on countless amount of blogs and vlogs and it didn't make me smarter. As a sewing person I had problems with the idea of going in an old (!) and from a store (!!!) dress. I wanted to sew one, but for a few months I had absolutely zero good ideas on what to make. There were some options, but neither of them seemed good enough. Last month I got from Agata from Szycie i cała reszta blog a pattern for a dress in 3 versions. And my husband decided that it is a dress I have to make for myself. Of course long version. And with a slit. He even bought me fabric, because according to him neither of the fabrics I had was good enough. So I made it. And he was right :)

The dress is made of viscose fabric. It's thin and airy. Of course I didn't add lining. The first reason is that the pattern wasn't really made for lining. And the second one - lining would make this nice fabric much more heavy and less flowy. By the way, I don't understand why women wear these polyester lined dresses to wedding receptions - it makes you sweat so much! But anyway...
I think the pattern on my fabric is clever. I didn't want plain one, because that would show and emphasis all the bumps and other things on the body that I didn't want to show. We also need to be careful with too small pattern, as it can make us look fatter. And too large one looks bad on seams. So the one I have is perfect - not too small and not too big.

A disadvantage of the long dress is the fact that I cut it for heels. So changing from high heels into flats is not a good idea (unless I want to loose my teeth). Apart from that it's great - comfortable and airy. And I'm happy it was suggested to me.

How do you like it? And what kind of dresses/outfits you like the most on weddings?












Za latem tęskniłyśmy z dziewczynkami od baaardzo dawna. Niby przyszło, ale przyznaję, że póki co jestem nim bardzo rozczarowana. No ale ok, zdarzają się pojedyncze dni z temperaturą powyżej 20 stopni, kiedy nareszcie możemy robić użytek z naszych letnich ciuszków. Na taką właśnie okazję uszyłam dziewczynom sukienki. A na pozostałe dni, ich lalki mają się czym przykryć. Ale po kolei...

English: We've been dreaming about summer for a long time with the girls. And it's kind of here, but so far I'm very disappointed with it. But ok, there are days with temperatures higher than 20 degrees, when we finally can use our summer clothes. And for such days I made new dresses for the girls. And for other days, their dolls have something to cover themselves with.



Dziś opowiem Wam historię o tym, jak to oszustwa i drogi na skróty nie popłacają. I o tym, jak zaglądanie w przeszłość popłaca. I o mojej nowej przezajebistej sukience. No to zaczynamy!

Niebawem czeka mnie wycieczka do Polski na wesele. A jak wesele, to i sukienka by się przydała. Od wielu tygodni moje myśli nieśmiało krążyły wokół tematu i jakoś nie mogłam "zaskoczyć" z pomysłem. Po prostu totalna czarna dziura - absolutnie żadnego nawet przebłysku dobrej idei. Po przejrzeniu Vogue'a, Harper's Bazaar Kolekcje i Elle polskiego i norweskiego byłam tak samo głupia, jak i przed. W przypływie desperacji wyciągnęłam Burdy Moden i Neue Mode z przełomu lat '80 i '90. Podobno moda z tamtych lat wraca, więc a nuż...
Sukienki na wesele oczywiście nie znalazłam, ale znalazłam TĘ! Och, to była miłość od pierwszego wejrzenia! Trochę się zestresowałam, jak się zorientowałam, że stare Burdy mają każdy model w tylko jednym lub dwóch rozmiarach. I już myślałam, że jest tylko rozmiar 36, a tu niespodzianka - 40 też się znalazło. No po prostu ja i ta sukienka byłyśmy sobie przeznaczone.

Kolejny dzień spędziłam analizując swoje sterty tkanin, żeby wybrać idealną. Jak wygrzebałam przepiękną tkaninę w kratę, to już nic innego nie wchodziło w grę. Był tylko mały szkopuł. Burda radziła na tę sukienkę 3,5 metra tkaniny szerokości 150 cm, a ja miałam 2. Ale ja nie jestem z tych, co się poddają. Po pierwsze skróciłam spódnicę o 20 cm (pierwotny wykrój przewidywał sukienkę do połowy łydki, co i tak dla mnie nie jest dobrą długością). No i pełna optymizmu zabrałam się za układanie wykroju. Jak wiecie krata nie jest najbardziej wdzięcznym wzorem do upychania wykroju. Zwłaszcza taka o różnych szerokościach. A jakby się z niektórych miejscach wzór nie spasował, to cały efekt poszedłby się ... wiadomo co. Ale to była gimnastyka! Ewa Chodakowska byłaby ze mnie dumna. Ostatecznie wzór został spasowany na przodzie góry, na bokach dołu ... no i to w zasadzie tyle :D Boki góry nie miały szans. A na przodzie dołu uznałam, że spotkanie tych krat po skosie zniweluje problem. Tył kołnierza również jest niespasowany.
Jak już wycięłam wszystkie elementy spódnicy, jedną warstwę kołnierza, tył góry, przody góry bez odszyć, to zrobiła się absolutna katastrofa w temacie pozostałych elementów. Na spód kołnierza już nie było szans. Odszycia przodów są wycięte pod bardzo fantazyjnymi kontami. No i kieszenie, jako że miały najniższy priorytet, również nie załapały się. Jako tkaninę komplementarną wybrałam morską bawegę, z której jest spód kołnierza oraz kieszenie. Chyba nawet pasuje, prawda?

A teraz o oszustwach. Tak sobie wymyśliłam, że zaoszczędzę sobie 5 (no, może 10!) minut i zamiast zrobić dwa rzędy guzików z dziurkami, normalnie zapinanych, to zrobię jeden rząd, a drugi to przyszyję takie udawane guziki. Jak pomyślałam, tak zrobiłam. A po pierwszym razie z sukienką na mieście, szybciusieńko wypruwałam te udawane guziki i robiłam porządne dziurki. Wyobraźcie sobie, że stało się to, czego można się było spodziewać - ta klapa od spodu żyła sobie własnym życiem, a dekolt rozłaził się bez opamiętania. Taka tam nauczka. (taaaaak, wiem, ZAWSZE tak jest!)

Po poprawkach w sukience jestem zakochana po uszy. +100 do pewności siebie, bo uważam, że wyglądam w niej dość zacnie. A do tego jest wyjątkowo wygodna (tkanina jest lekko elastyczna, więc nic nie krępuje ruchów).

A Wam jak się podoba? I czy Wy też takie sobie skróty robicie, żeby potem mieć 3 razy więcej roboty?

English: 
Today I'll tell you a story about some cheats that never end up well. And a story about looking into the past that ends up well. And a story about my new superwonderful dress. So here we go!

Soon we're going to Poland for a wedding. And of course I have nothing to wear! I need a dress. For last number of weeks my mind has been around this topic and I had absolutely 0 good ideas about what to sew. Just a black hole in my head. After checking out Vogue, Harper's Bazaar Collections, Elle in polish and norwegian versions I was as stupid as before. When being absolutely desperate, I took out Burdas Moden and Neue Mode from 80s and 90s. I heard fashion from that period is back, so I decided to give it a try...
Of course I haven't found a wedding dress idea, but I found THAT ONE! It was a love at first sight! I got a bit stressed when I noticed that old Burdas had patterns for only 1 or 2 sizes for each model. And when I was expecting this dress to be only in size 36, I found also 40! It's obvious that we were meant to be :)

Another day I spent analyzing fabrics I had, to choose the perfect one. When I noticed a beautiful plaid fabric, anything else seemed like a baaaad idea. There was just one little thing. Burda suggested 3,5 metres fabric for this dress and I had only 2. But I'm not the one who gives up. I shortened the dress by 20 cm (it was meant to be mid-calf long, but fortunately it's not my length anyway). And then full of optimism I started placing the pattern pieces on the fabric. Well... Plaid is not the best pattern for squeezing things on. Some parts just need to match - in other case it would just look awful. That was better than any gym! I managed to pattern match sides of the skirt and top front. Unfortunately top side seams had 0 chances for pattern matching. As well as the back of the collar. 
When I cut all the skirt elements as well as one layer of the collar, front pieces without facing and the back piece, there was a disaster with the rest. Front facing ended up being cut on a wrong angle (=random). And the bottom side of the collar as well as pockets are made of different fabric. But it kind of works, right?

And now about cheating. I was thinking that it's a great idea to save 5 (ok, maybe 10!) minutes and instead of making 2 proper rows of buttons (you know, with buttonholes etc), I wanted to make just one and for the other one attach just buttons without making holes for them. What I thought, I did. After the first time it was used I regretted my laziness. The bottom part of the flap was doing exactly what everyone could expect it to do - it was living it's own life. Well... I learnt (yeah, it is ALWAYS like that!)

After the fixes I'm in love with this dress. I think I look quite good in it, what makes it +100 to self confidence. And it's very comfortable (the fabric is a bit elastic, so it doesn't restrict movement).

What do you think about it? 

Podsumowanie/Summary:

Wykrój/Pattern: Burda Moden 4/89, model 12
Rozmiar/Size: 40
Poprawki/Alterations: none
Zużycie tkaniny/Fabric usage: 2 m (szerokość/width: 150 cm) + 0,5 m bawega/other fabric












Po przerwie wracam do Was z trzema wiadomościami. I wszystkie są dobre :)

Jak zapewne zauważyliście, na blogu hulał u mnie głównie wiatr. A to przez pewien duży projekt rodzinny, pod roboczą nazwą "kupmy sobie dom". Ostatnie tygodnie większość weekendów i wieczorów spędzaliśmy na oglądaniu domów, a potem na biciu się o nie. Kilku domów nie udało nam się wywalczyć, ale jak zobaczyliśmy TEN DOM, wiedzieliśmy, że będziemy walczyć do ostatnich sił (no dobra, do ostatniej korony). I udało się! Wygraliśmy wojnę ofertową i już od 1 sierpnia będziemy mieli swoje własne gniazdko. Teraz pozostaje nam jeszcze drobny szczegół, czyli organizacja kwoty, którą obiecaliśmy zapłacić. A ja będę mieć pracownię marzeń (albo nawet taką, o jakiej nie pomyślałabym, żeby marzyć). O taką (więcej zdjęć pokazywałam Wam na Facebooku), oczywiście z widokiem na morze:


Drugą, wspaniałą wiadomością jest Gosia, która zechciała mnie wesprzeć i zrobić mi zdjęcia. Talenty jakieśtam mam, ale akurat fotograficznego mi brakuje, więc jestem przeszczęśliwa. Zresztą dziś już będziecie mogli ocenić tę diametralną różnicę w jakości ;) (szkoda, że modelki nie dało rady podmienić ;) ) Mam cichą nadzieję, że jak wróci po wakacjach w Polsce, będziemy regularnie powtarzać te akcje...

No i trzecia wiadomość - zrealizowałam swoją sukienkową fantazję! Bardzo bardzo chodziła za mną sukienka maxi. I najlepiej taka nie za bardzo pogrubiająca. I przewiewna. I seksowna. I mega mega wygodna. No i ją mam!

Sukienka jest z dzianiny wiskozowej. Góra to bardzo przerobiony wykrój na jakąś sukienkę, który wyciągnęłam ze swojego segregatora. Dół to 2 trapezy, bardzo mocno zmarszczone bliżej środka przodu i środka tyłu, tak, żeby po bokach tego marszczenia było mniej. Dodatkowo z tyłu wszyłam gumkę. A z przodu jest pas z dwóch krzyżujących się trójkątów. I wiadomo, w szwach bocznych oczywiście wszyłam kieszenie, które kocham prawdziwą miłością ;) Dekolt jest duży. Nawet bardzo. Ale co tam, jest lato i pokazanie ładnego biustonosza chyba nie jest dramatem. Mi się podoba.

Sukienka uszyta jest na owerloku, natomiast podłożenie dołu oraz wykończenia dekoltu oraz pach przeszyte są na renderce.

I jak Wam się podoba?

English:

After a break I'm coming back with 3 pieces of news - and all of them are good :)

As you probably noticed, there was not much happening on the bog recently. That's because we were working on a big family project called "let's buy ourselves a house". Recently we were spending most of the weekends and evening visiting houses. We attempted to buy a few, but the fights are so bad that we didn't manage. But when we entered THE HOUSE we knew that we wouldn't give up too easily and we would fight up to our last krone. And we managed to win the bidding war and here we go, the house will be officially ours on the 1st of August. Just after a small thing we need to do now - organizing the money we offered to pay. And I will have a workroom of my dreams. Or rather I have never really dreamed of anything like that, it was too abstract. You can see the picture of the sewing room up in the polish part of the post. And more I showed you on Facebook.

Another wonderful news is Gosia, who agreed to help me in the part of the blog I had most problems with - photography. She recently took some pictures of the newest creations and just now you can see the first portion of it. See the difference? I hope that after she's back from vacations in Poland, we can repeat the experience :)

And the final news - I have fulfilled my dream about maxi dress! It was supposed to be slimming (or at least not fattening). And airy. And sexy. And very very comfortable. And I got it! :)

It is made of viscose knitted fabric.  For the top I used some old pattern that I changed a lot. On the bottom there are 2 trapezes that are gathered a lot at the waist. I made sure that its more gathered in the middle of both back and front and not much on the sides (not to add kilos over there). I also added elastic in the back waistline and crossing triangles belt in the front. Of course, there are pockets in the side seams, that I love with true feelings. The cleavage is big, very big. But it's summer and there is nothing wrong in showing a bit of a nice bra, right? I like it :)

I sewed the dress mostly on overlock and the bottom hem as well as finishing of neckline and armholes are done on coverlock.

How do you like it?





<a href="http://www.bloglovin.com/blog/11449513/?claim=fhxgabfk9bg">Follow my blog with Bloglovin</a>

OlderStories Home