Nie wiem, czy pamiętacie, ale w ramach prezentów urodzinowych dla koleżanek dziewczynek, uskuteczniałam szycie spódniczek z koła. Część z nich mogliście zobaczyć TUTAJ. I przy tworzeniu kolejnej już partii mąż mój zasugerował, że mogłabym i nasze dziewczyny wyposażyć w coś podobnego. Uznałam, że dla odmiany miał rację i także zrobiłam :)

Spódniczki mają już niecałe pół roku (tak, wiem, to postowanie na bieżąco idzie mi tak sobie). Za to mogę Wam z ręką na sercu powiedzieć, że są to części garderoby chyba najbardziej eksploatowane. Spódniczki dają radę i w upały i teraz, jak jest zimno, z rajstopkami. I na elegancko i na sportowo. Po prosto 100% uniwersalności. Prane były milion razy (i nic im nie jest!!!). Bardzo jestem z nich zadowolona.

Nie są to wyżyny sztuki krawieckiej. Spódniczki są z koła, z kieszeniami w szwach, z podszewką i na grubych, ozdobnych gumach. Szycie jest super-proste - chociaż mój zajebongo coverlok tradycyjnie doprowadził mnie szału wielokrotnie przy przyszywaniu gumy do reszty spódniczki. Natomiast bardzo Wam ten krój i pomysł polecam. Niesamowicie praktyczna sprawa.

Przy doborze tkanin zależało mi na tym, żeby z wierzchu były stosunkowo stonowane, natomiast to podszewki miały być bardziej odjechane. Izy spódniczka jest z wytłaczanej dzianiny granatowej, z podszewką czerwoną w czarne kwadraciki (również o delikatnej strukturze). Natomiast Hani jest z błękitnej bawełny o nierównym, trochę melanżowym splocie, natomiast pod spodem jest amarantowo-ornamentowa bawełna (ta sama, co w tej amarantowej spódniczce). Z jednej strony tkaniny na podszewki są zapewne ładniejsze, ale podoba mi się takie "dyskretne" pokazywanie spodu (w sprawie słowa "dyskretne" - dziewczyny niestety spód często pokazują całkiem mało dyskretnie - ale wiecie, o co chodzi ;) ). A co Wy sądzicie o takiej koncepcji?

Zdjęcia: Małgorzata Piwowarska

English:
Maybe you remember that I used to make circle skirts as birthday gifts for my girls' friends. Some of them you can see HERE. And when making another batch, my husband suggested to make some for our girls as well. I agreed that (for a change) he was right and I made them :)

The skirts are almost 6 months old (I know, posting regularly goes very well). But I can tell you now that these are the most used pieces of clothing they have. They work during summer as well as now when it's cold with tights. They can be elegant and sporty/casual. They're just super universal. And they've been washed 1000 times and nothing happened to them! I'm very happy with them.

It's not Mount Everest of sewing art. These are circle skirts, with pockets in seams, with lining and on the colorful elastic bands. The sewing is super easy - but traditionally my "wonderful" coverlock made me crazy when attaching the elastics to the rest of the skirts. On the other side I recommend this idea. These are very practical clothes. And nice&girly at the same time.

When choosing fabrics, I wanted the skirts to be quite plain on the outside, but with more "crazy" lining. Iza's skirt is made of dark blue knitted fabric with some structure, with a bit structural red and black cotton underneath. For Hania I chose light blue thick cotton fabric, with uneven melange weave and underneath an amaranth ornamental cotton (same as in the skirt here). On one side the fabrics for linings are more beautiful, but I like it when the best is discreatly shown when moving (well, about this "discreatly" word - the girls are far from discreat in this case - but you know what I mean ;) ). And what do you think about this concept?

Photos: Małgorzata Piwowarska









I po raz kolejny mała zaległość z początku lata. Temat szmizjerki właściwie mnie prześladował przez całą wiosnę. Nie byłam przekonana, czy sama chciałabym w szmizjerce chodzić, ale jak dotarła do mnie Burda 4/2016 ze śliczną szmizjerką dziecięca, już wiedziałam, że Hania będzie mieć nową sukienkę.

Była to jedna z bardziej pracochłonnych rzeczy szytych dla dzieci. No bo wiadomo - kołnierz, mankiety, listwa zapięcia na guziki... A do tego wszystko szyte z cieniutkiej tkaniny wiskozowej, która uciekała na wszystkie strony. Nie powiem, narobiłam się, ale efekt podoba mi się bardzo. Do tego i krój i tkanina i te złote guziczki mają delikatny zapach retro - nawet mój teść uznał, że Hania wygląda, jakby przyszła prosto z lat '70.

Z szyciem nie miałam większych problemów. Kopnęłam się jedynie przy krojeniu części spódnicy, więc później skazana byłam na kombinowanie (a tkaniny miałam naprawdę malutko, więc nie było łatwo). No i niestety, gumka w pasie powodowała, że sukienka rozchodziła się na brzuchu. Ten problem rozwiązałam po prostu zszywając obie części na stałe. Przez to sukienki nie da się całkiem rozpiąć, ale też nie jest to operacja zbyt potrzebna. A jak Wy proponujecie takie problemy rozwiązywać? Jakiś zatrzask?

Jak Wam się podoba Hania w takiej wersji? I jak myślicie, szyć sobie coś podobnego na przyszłą wiosnę?

English:
And again there is a bit late spring/early summer creation. Such dress was my "obsession" for the whole spring. I wasn't sure if there was a silhuette for me; but when I got Burda 4/2016 with this beautiful dress pattern for kids, I knew that Hania was supposed to get a new dress.

It was one of the most laborious dresses for kids I have ever made. It had: collar, cuffs, buttons fastening all the way... and all made of very thin viscose fabric (that was escaping all over the place). I had quite a bit of work with it, but I love the finished product. Additionally the fabric, silhuette and these golden buttons smell a bit retro, like taken from the '70s.

I didn't have too many problems with sewing. I just made a mistake when cutting skirt parts - so later on I had a lot of conceptual work to make it work (I had just around 80 cm of the fabric, so not too much for mistakes). Unfortunately, the elastic in the waistline was pulling the sides on the stomach apart. So I just sewed them together - this way it's impossible to open up the whole dress (but it's not very necessary also). Do you have any ideas on how to solve such problem? 

How do you like Hania in such version? And do you advise me to sew a similar one for myself next spring?


Zdjęcia/Photos: Małgorzata Piwowarska










Dziś nie będzie o mnie. Dziś o dwójce, która została uszczęśliwiona feriami jesiennymi u nas. A żeby im się za mocno nie nudziło, postanowiłam nauczyć ich trochę szyć i pomóc w zrealizowaniu jakichś projektów, na jakie mieli ochotę. Miała wątpliwości, czy ten pomysł przypadnie im do gustu, ale nawet męskie 50% gości było bardzo entuzjastycznie nastawione. No to jak ja chciałam i oni chcieli, to zabraliśmy się do roboty.

1. Marie

Marie ma 12 lat i zamarzyła jej się bluza - ciepła (z "misiem" po lewej stronie) i koniecznie z otworami na kciuki w rękawach. To dałam jej moje segregatory z wykazami modeli i wybrała sobie taki, jaki jej się najbardziej podobał (Fashion Style 10/2015, model 13). W jej przypadku była o tyle łatwa sprawa, że mogła wybierać zarówno wśród modeli młodzieżowych, jak i damskich. Wybrała sobie również dresówkę drapowaną ("miś" zrealizowany) w kolorze czarnym.

Sama przygotowała/odrysowała wykrój, sama wycięła go z dresówki i sama uszyła. Ja jedynie obrzuciłam jej krawędzie owerlokiem, żeby sweter miał lepszą żywotność. W międzyczasie zapragnęła miętowego sznureczka w golfie i zainspirowana bluzami Hani z poprzedniego posta uznała, że miętowe suwaczki w szwach bocznych też byłyby super. Nawet nie zraziła jej informacja, że wszywanie suwaków to nie jest najprostsze. No ale jakoś na 4 ręce poszło. Otwory na kciuki były wyzwaniem, bo nie miałam pojęcia, jak się za to wziąć. Ostatecznie wycięłam dziurki na oko i wykończyłam je elastyczną czarną lamówką. Nie wyszło idealnie, ale idea była słuszna ;) A na koniec dostałam zadanie znalezienia czegoś fajnego po polsku, co mogłaby napisać farbą do tekstyliów. No to znalazłam, a tłumaczenie bardzo przypadło jej do gustu.

Jestem pod wrażeniem, Marie poradziła sobie znakomicie. A creme de la creme to stębnowanie po wierzchu golfa - wyszło idealnie równo! A bluza prezentuje się tak:

English:
Today there will be not about me. Today is about two youngsters that came to us for autumn holidays. My idea for them, so they wouldn't be too bored, was to teach them some sewing and help in creating their own projects. I wasn't sure if the idea was good enough for them, but even the male 50% of the guests was very enthusiastic. So since I wanted and they wanted, we went straight to work.

Marie is 12 years old and wanted to make herself a sweater - warm (nice and soft on the wrong side) and necessarily with thumb holes in sleeves. I gave her my binders with all the patterns I have and she chose what she liked the most (Fashion Style 10/2015, model no. 13). In her case it was quite easy, because she could have chosen from the teenager and adult patterns. She also chose fabric - warm and fluffy knitted fabric in black.

She drew the pattern by herself, she cut the fabric and she sewed it together by herself. I just overlocked the edges, so the sweater can live longer. In the meantime she decided to have mint string the the neckline and inspired by Hania's sweaters from the last post wanted mint zippers in side seams. Even the information that sewing zippers is not the hardest thing didn't make her change her mind ;) But with all our 4 hands we made it! Thumb holes were a challenge even for me - I had no clue where to start. At the end I just cut the holes and finished them with elastic bias band. It wasn't perfect, but the idea was right. Next time it should be better :) At the end I was asked to find something in polish to write on the sweater. The one "I don't know. I don't have knowledge. I'm too busy" she liked the most, so we used pain for fabrics and just wrote it.

I'm impressed. Marie managed very well. And the best of the best was topstitching on the neckline - it's so clean and straight! And the sweater looks like that:








2. Ruben


Ruben ma 9 lat i chciał uszyć fartuch kuchenny. W związku z tym dostał internet i Pinteresta i zabrał się za szukanie inspiracji. Przy pomocy męża mego uznali, że fartuch musi być inspirowany kamizelkami służb specjalnych. Skorzystaliśmy w związku z tym z czarnej bawegi i taśmy nośnej.

Krawędzie fartucha są potraktowane owerlokiem i podwinięte pod spód. Owerloka sama obsługiwałam, za to przeszywanie podłożenia to była robota Rubena. Podobnie jak naszywanie tej nieskończonej ilości taśmy. Ja natomiast wykończyłam dekolt lamówką bawełnianą.

Na koniec zostałam poproszona o skorzystanie z farby i zrobienie napisu na plecach. Podobno wszyscy wiedzą, co to oznacza, więc nie wyjaśniam ;)\

Dzieło Rubena prezentuje się tak:

English:
Ruben is 9 years old and wanted to sew an apron. That's why he got internet and Pinterest and was supposed to find inspirations. My husband helped him figure out that the apron styled like a special forces vest should be perfect. We used black synthetic fabric and a lot of nylon band.


The apron edges are overlocked (by me), folded under and topstitched (by Ruben). He was also responsible for sewing on all this nylon band. I finished the neckline with the cotton bias band.

At the end I was asked to paint on the back 'SWAT'. Apparently everyone knows what it is, so I won't be explaining ;)

Ruben's project looks like that:





A teraz pobijcie brawo dla mojej młodzieży, bo uważam, że odwalili kawał dobrej roboty!

And now clap for the youth, because they did really great!

Jak już zapewne wspominałam, w tym roku jesień po prostu mnie zaskoczyła. No bo kto by się jej spodziewał pod koniec września, na dalekiej północy? A jak już się zrobiło chłodno, okazało się, że Hania wyrosła z prawie wszystkiego. Po komplecie z dżunglą (który, przyznajmy, jest bardziej na wczesną jesień i wiosnę), nadszedł czas na swetry/bluzy. I jak już zużyłam czas i zrobiłam wykrój, machnęłam dwie podobne.

Bluzy są z wykroju z Burdy 8/2016 (model 141). I przyznaję, że tak, jak nie przepadam za Burdą, ten wykrój im wyszedł (chociaż można by się zastanawiać, co by tu mogło nie wyjść ;) ) . Są to bluzo-tuniki z szerokim golfem, z zamkami w bocznych szwach (bardziej ozdobnymi niż pełniącymi jakąkolwiek funkcję) i o dobrej rozmiarówce.

Uszyłam je z dresówki drapanej - jedną w kolorze śliwkowym, a drugą - morskim. Śliwkowa miała jakiś ułamek elastanu, natomiast morska - nic a nic. I niestety, głowa nie przeszła w tej nierozciągającej się, więc musiałam dorobić gustowne sztukowanie z tyłu. Dodatkami ożywiającymi bluzy są sznureczki i zamki. Cieszę się, że wybrałam takie nieoczywiste połączenia kolorystyczne, bo dzięki temu bluzy wyglądają ciekawiej.

A z koncepcją sznureczków odrobinę musiałam się wysilić. Sznurek z założenia miał iść wokół komina (oczywiście). Ale jest to rozwiązanie nieakceptowalne w przedszkolu. Wiedzieliście, że większość śmierci w przedszkolach spowodowana jest przez uduszenie, bo dzieci zaplątują się w: sznurki od sanek, troczki przy bluzach lub zawieszają się na kapturach? Więc ani troczki ani kaptury nie przejdą jako strój do przedszkola (kaptury mogą być tylko odpinane). A z tych kolorowych sznureczków zrezygnować nie chciałam, bo fajny kolor wprowadzały więc po prostu wzięłam króciutkie sznureczki, które przewleczone są jedynie między dwoma dziurkami z przodu. Tym już ciężko się udusić.

Bluzy są w użytku już od paru tygodni, właściwie non-stop i przyznaję, że może i nie są szczytem finezji dizajnerskiej, ale są niezwykle praktyczne. No i dość ładne. Więc jest dobrze. Zastanawiam się może nad jeszcze jednym z serii. Co myślicie?

English:
As I might have mentioned, the autumn surprised me this year. Because who would expect autumn in the end of september, far int the north? Not me ;) So when it got colder, it turned out that Hania grew out of almost everything. After jungle set (that was more for early autumn/spring) it was time for something more practical - sweaters. And since I used time to prepare the pattern, I made 2 same ones.

I used pattern no. 141 from Burda 8/2016. And I admit that as much as I don't like Burda, this pattern was very good (on the other hand, it is so simple that it would be hard to mess it up). It's something between a sweater and a tunic with zippers in side seams (of course, they don't have much functionality, just a cool detail) and the size was perfect.

I made them of thick knitted fabric - one is plum purple and the other sea green/blue. The purple one had a drop of elastan, so it was stretching a little bit. Unfortunately I haven't thought the other one through (100% cotton) and the head didn't go through. That's why you can see this georgeous stripe in the back. To make the sweaters a bit more interesting I chose colorful strings and zippers. I'm happy with not the most obvious colour combinations. 

I had some thinking to do with the strings around the neck. Did you know that majority of deaths in kindergartens happen because of kids being tangled in some strings or hanging on their hoodies? Well... so now you get why strings around necks in sweaters are not allowed in the kindergarten. But I didn't want to give up this drop of colour, so I figured out that a very short one, just to pass it between the 2 holes in the front is short enough not to kill my kid and long enough to do the decorative thing. 

Hania has used these sweaters heavily for last couple of weeks. Maybe they're not the most sophisticated design, but they're practical, warm, nice looking and quite cool. I'm wondering to make another one like that. What do you think?











Lato, lato i po lecie. Nie powiem, nie cieszy mnie perspektywa zimnej jesieni. No ale cóż zrobić... za to mam dla Was jeszcze odrobinę lata tutaj na blogu (i to nie będzie tylko ten post ;) ). Dawno, temu (jak lato było jeszcze przyjemną perspektywą na zbliżające się miesiące) uszyłam sobie sukienkę. Sukienkę z wykroju z Burdy 2/2011, model 101 (który był mi już dobrze znany - i który jest znany chyba wszystkim szyjącym dziewczynom).

Sukienka ma górę z wykroju, dół z pełnego koła i oczywiście podszewkę. Czerwoniutką jak jabłuszko :) Zazwyczaj pod sukienki z koła robię podszewkę z półkoła (albo w razie podmuchów wiatru nie pokazywać za dużo), ale tym razem i podszewka powstała z koła. I nie narzekam. Sukienka jest z dość sztucznego i bardzo mięsistego materiału, który przy odwieszaniu dołu pięknie się powyciągał i musiałam się napracować z wyrównywaniem dolnej krawędzi. Dół wykończony jest czerwoną lamówką, która została przestębnowana kontrastową (do tkaniny zewnętrznej) nicią.

Sukienka była w tym roku intensywnie eksploatowana - bardzo się polubiłyśmy. I tak, jak ostatnio wyleczyłam się z fasonów w stylu lat '50, tak na nią się nie obraziłam. Ma w sobie to coś... No i jest idealna dla mojej sylwetki. Te poszerzone rękawki budują mi linię ramion, dzięki czemu względnie zrównoważone one są z dość szerokimi biodrami. Polecam ten fason dziewczynom o figurze A.

A jak Wam podobają się lata '50 we współczesnej modzie? Czy też już się znudziliście tak jak ja?

English:
Summer is over :( I'm not too happy about the perspective of a cold autumn. But what can I do? To make everyone feel better, I still have a little bit of summer to show you on the blog (and it's not the last summer post!). Long time ago, when the summer was just a nice perspective for the upcoming months, I sewed myself a dress. I used a pattern from Burda 2/2011, model 101 (that I have already known - and it seems like all the sewing girls know it by now).

The top of the dress is from the pattern, and the bottom is a full circle. It has full lining, very red one :) Usually under full circle dresses I make half circle lining, so I'm safe when the wind blows, but this time I made a full circle lining. And it worked nicely. The dress is made of not very natural fabric that is quite heavy, so when hanging the skirt I got a lot of work with straightening the bottom. The bottom is finished with bias binding (red) that I top-stitched with contrasting thread.

This dress has been used a lot during the summer. I liked it very much. Lately I cured myself of '50s style, but this dress worked nicely. It has something... And it's very good for my body shape. These wider "sleeves" build my shoulders' line, so it balances wider hips. It's a good silhuette for A body shape.

And what do you think about '50s style in fashion now? Are you bored with it as I am?

Zdjęcia/Photos: Małgorzata Piwowarska












Nie da się ukryć, że mamy już jesień. Niby słońce jest, ale ... no wiecie, już nie tak ciepłe. I te ranki chłodne. I już po prostu pachnie jesienią. W związku z tym trzeba się było zabrać za uzupełnianie jesiennej garderoby. Na pierwszy ogień poszła Hania - i chyba na tym ogniu przez jakiś czas zostanie, bo brakuje jej właściwie wszystkiego.

W czasie przeprowadzki znalazłam jeszcze resztki dzianiny w dżunglę, z którego uszyłam sobie kombinezon w zeszłym roku. Uznałam, że będzie idealna na legginsy - bo jest z elastanem i pięknie się rozciąga. Szybko przerzuciłam kilka Burd ze stosika i znalazłam wykrój na spodnie w Burdzie 8/2016 (model 138). Nie ma żadnych bajerów - po prostu dwie nogawki i pasek z gumką. Całość uszyłam na owerloku i wykończyłam na stębnówce, bo nie chciało mi się nawlekać covera.

No ale zostało jeszcze trochę dzianiny i uznałam, że bluzka nie zaszkodzi "do kompletu". Skorzystałam z wykroju z Ottobre Kids 1/2015 (model 23). Jest to bluzka z długim rękawem z baskinką. Tak sobie wykombinowałam, że baskinka może być dobrym argumentem, aby przekonać moje dziecię do spodni zamiast sukienek. Koszulkę również uszyłam na owerloku, jednak już lenistwo przegrało i do wykańczania wzięłam covera. I w sumie to cover wykończył mnie, o czym Wam pisałam na Facebooku. A w skrócie - niby jest to maszyna, której zadaniem jest wykańczanie podłożeń, ale w ogóle nie radzi sobie przy zmianach grubości (czyli za każdym razem gubi nitkę przy przejeżdżaniu przez szwy boczne). Więc lipa...

Bardzo jestem ciekawa, jak Wam się podoba dżunglowy komplecik? W mojej głowie miałam nadzieję, że Hania będzie te dwa elementy nosić osobno, połączone z czymś bardziej ... stonowanym, ale jest to dziecko swojej matki, więc stonowanie w ogóle jej nie odpowiada :D Ale co mnie cieszy najbardziej, to że Hania wdzianko pokochała i już czwarty dzień nic innego do ubrania nie wchodzi w grę.

Czy widzieliście filmik Radzki na YT o nowych trendach? Jak nie, to koniecznie wygospodarujcie 30 min i obejrzyjcie (TUTAJ), bo jest to bardzo rzetelnie przygotowany filmik, a nadchodzący sezon jest wyjątkowo ciekawy i inspirujący modowo. Bardzo jestem ciekawa, które trendy Wam najbardziej leżą, a które w ogóle. Napiszcie proszę, jakie są Wasze modowe plany na jesień i zimę? Co planujecie kupić? Co planujecie uszyć? I czy chcecie posta o moich pomysłach na nadchodzący sezon? Czyli co i dlaczego wydaje mi się ciekawe i pasujące do mojej sylwetki. Dajcie znać :)

English:
It is a fact that autumn has come. There is sun, but it's not that warm. Mornings are cold. And it just smells like autumn. So I started to work on our autumn clothes, so we have something to wear. First it was Hania's turn, as she grew out of almost everything she used in spring. 

During the move, I found leftovers of jungle knit that I used to make my jumpsuit last year. I figured it was perfect to make leggings for Hania, because it has a lot of elastan, so it stretches well. I found just a perfect, super simple pattern in Burda 8/2016 (model 138) and made trousars. Nothing fancy, just pants with elastic in the waistline. I used only overlock to put it together and my regular sewing machine to finish it. 

Because I still had some jungle fabric left, I made Hania also a blouse. I chose a pattern from Ottobre Kids 1/2015 (model 23) for a blouse with peplum. I had this idea that peplum will make it easier for me to negotiate wearing trousars instead of dresses. Again I sewed it together only with overlock, but this time I used coverlock Janome (1000CPX) to finish it. I hate this machine!!! It is meant to be used for hemming, but it doesn't handle changing the thickness of sewing at all. Every time it sewes through side seams, it looses thread. (EVERY SINGLE TIME!!!) So the finishing isn't as nice looking as I would want it to be, but well...

I'm wondering if you like my jungle quick sewing. I had this idea that Hania would be wearing it separately, mixed with some more "quiet" pieces of clothing, but Hania is the daughter of her mather, so simple outfits are not her thing ;) But what makes me super happy is that she loves the outfit and for last 4 days she didn't want to wear anything else. 















OlderStories Home