Fartuszki cz. 2






Oj słabiutko ostatnio było u mnie z czasem, słabiutko... Ale dziś się zawzięłam i skończyłam dziecięcy fartuszek (i rozgrzebałam rękawice i czapkę kucharską - może skończę jutro), więc się chwalę - żeby nie było, że całkiem nic nie robię ;D











Niestety, moja mała modelka nie umie stać w miejscu, co w połączeniu z moim niezbyt szybkim aparatem, w ogóle nie wróżyło sukcesu (dlatego większość zdjęć jest lekko rozmyta - i tak wybrałam najlepsze ;)). Ale strasznie chciałam mieć fartuszek na ludziu, więc jest jak jest.




EDIT: mam przyzwoite zdjęcia bez modelki :)





A skoro już mieliśmy aparat w ręku, zrobiliśmy zdjęcia na sobie poprzednio uszytych fartuszków - damskiego i męskiego.



Jak się okazało, uszycie "rodzinnego" zestawu z tej samej tkaniny to był strzał w 10! Hania była zachwycona, że mama i tata wyglądają podobnie do niej.


Chyba zorganizuję podobny zestaw dla mojej rodzinki. Wspólne rodzinne gotowanie to po pierwsze świetna metody nauki zdrowego odżywiania. A po drugie, idą święta, które przynajmniej mi kojarzą się z rodzinną atmosferą. A najlepszą ich częścią są wspólne przygotowania - i takie "rodzinne uniformy" mogą być ślicznym dodatkiem.

Pozdrawiam,
Magdiczka

NewerStories OlderStories Home