Kuchnia po męsku

Pozostając w klimatach kuchennych, pokazuję jeszcze jeden uszyty przeze mnie prezent - tym razem dla mężczyzny - na nowe mieszkanie. (tak, moi znajomi i rodzina mają przerąbane z tymi moimi hand made prezentami...)

Fartuch, 2 rękawice i 2 łapki:


Udało mi się znaleźć nieprzyzwoicie tanią bawełnę idealnie nadającą się do tego projektu (i pasującą do nowoczesnej, białej na wysoki połysk kuchni), w swoim składziku miałam czarną lamówkę bawełnianą i przystąpiłam do pracy. 

Rękawice i łapki są pikowane - z pikowania jestem bardzo dumna, wyszło równo, estetycznie i prułam tylko jedną linię :D Natomiast z lamówką to my się chyba niezbyt lubimy... Korzystałam z lamówki z zaprasowanymi brzegami (czyli że miało być łatwiej) i zgodnie ze sztuką, najpierw przeszyłam z jednej strony w rowku zaprasowania, a potem po wierzchu z drugiej strony. No i lipa, zawsze coś wyłaziło (ścieg po przeszyciu w rowku) lub czegoś nie łapało. Prujka była w baaardzo intensywnym użyciu. Wszystkie przekleństwa sobie przypomniałam. Ale jak dochodziłam do zakańczania, sprawa robiła się jeszcze gorsza, w co trudno uwierzyć. Ostatecznie zdecydowałam się na średnio estetyczne zakańczanie przez podwinięcie i przeszycie końca. Jak już uznałam, że lepiej nie będzie znalazłam wskazówki dotyczące zakańczania lamówki u Susanny, ale już nie miałam siły z tym walczyć. Następnym razem spróbuję...


Za to przy fartuchu z lamówką poszło bardzo gładko, olałam przeszywanie w rowku zaprasowania i po prostu szyłam po jednej stronie modląc się, żeby po drugiej wszystko złapało. No i udało się pięknie :) Jak widać, nie można zbytnio kombinować.


A na koniec wszystko zostało zapakowane w ekologiczne pudło i niebawem wyląduje w rękach docelowych. Ciekawe, czy się spodoba. Chociaż zawsze to lepsze, niż używanie szmaty jako fartucha lub łapek lub rękawic...



Pozdrawiam,
Magdiczka


NewerStories OlderStories Home