Magdiczkowe piętrzenie problemów przy prościutkich uszytkach

Nie wiem, czy to tylko ja tak mam, ale dość często trafiam na problemy, na które rozwiązania nie mogę znaleźć w google :D I zastanawiam się wtedy, czy ze mną coś jest nie tak, czy to jest tak proste, że aż oczywiste... Przykładem są moje przeboje z szyciem kocyków niemowlęcych. Wymyśliłam sobie, że mają składać się z trzech warstw - bawełna, ocieplina, polar - zszytych ze sobą po lewej stronie wokół kocyka. Ale oczywiście kocyk trzeba wywinąć na stronę prawą i ... tutaj utknęłam, bo nie wiedziałam, co zrobić z tą dziurą, żeby to wyglądało estetycznie. A naszukałam się strasznie - cuda wpisywałam do wyszukiwarki - i nic. Jedyne, co było proponowane, to żeby po wywinięciu całość przestębnować dookoła "łapiąc" przy okazji dziurę. A tego dodatkowego szwu w moim projekcie nie było. Z braku lepszego pomysłu, zabrałam się za ręczne zszywanie dziury taką drabinką, imitująć kontynuację szycia maszynowego po lewej stronie. Ostatecznie moje kocyki prezentują się tak:




Ale nie ukrywam, metoda ta jest co najmniej upierdliwa, więc ciągle szukałam, jak robią to inni. W jednym ze sklepów dziecięcych przestudiowałam podobnie skonstruowane kocyki i ... dziura jest tam ordynarnie zaszyta po wierzchu, na samym brzegu. Mnie to nie przekonuje :( Więc ciągle wykańczam takie rzeczy ręcznie i obawiam się, że jest to jedyna opcja...

Pozdrawiam,
Magdiczka
NewerStories OlderStories Home