A miało być tak pięknie...

...a wyszło, jak zwykle. Dziś rano w myślach widziałam już mój triumfalny post pokazujący, jaką piękną sukieneczkę sprawiłam swojej córci. Wykorzystałam resztki z tkaniny na moją sukienkę z poprzedniego posta i chciałam uszyć podobną dla córki. No i tzw. dupa :( Więc triumfalnego posta nie będzie, zdjęć również nie będzie, będą za to moje gorzkie wnioski po dzisiejszym dniu:



  1. jak nie masz żadnego doświadczenia w szyciu ubrań (no bo zgódźmy się - w moim przypadku doświadczenia brak) - nie kombinuj! Znajdź sobie wykrój i go zrealizuj od A do Z według instrukcji.

    A ja to zrobiłam tak - wymyśliłam sobie, jaki kształt ma sukienka, otworzyłam pierwszą lepszą Burdę, znalazłam jakąś dziecięcą tunikę, która może w 30% odpowiadała mojemu wyobrażeniu, i zabrałam się za przerabianie wykroju (błąd nr 1). Jak już pokreśliłam na wykroju, wycięłam go i skroiłam z tkaniny, postanowiłam nagle sztywno trzymać się instrukcji z Burdy (błąd nr 2), która z niewiadomych przyczyn nie uwzględniała moich poprawek. No i pomyliłam się, gdzie zacząć szyć boki, po czym radośnie poobcinałam na dole, co nie dopasowało się, co skutkowało tym, że do samego końca walczyłam z tuszowaniem tego błędu, co było już chyba nierealne.
  2. twoje oczy to nie linijka, ani nawet centymetr - "na oko" to chłop w szpitalu umarł! No bo po co mierzyć, jak można oszacować... Wszystkie zapasy na szwy, podszycia, linie szwu były zrobione na oko. Może i oko mam naprawdę niezłe, ale widać nie wystarczająco dobre. No cóż, lenistwo nie popłaca...
  3. Krojąc model o dwa rozmiary za duży trzeba się liczyć z tym, że uszytek będzie za duży :D A dokładnie rękawy wyszły skromnie o około 8 cm za długie. Bez komentarza...
  4. Jak widzisz, że nie wychodzi, odłóż i zostaw na jakiś czas, nie szarp się z tym, bo będzie tylko gorzej!

Ostatecznie sprawa zakończyła się tak:

  1. musiałam pruć prawie każde przeszycie co najmniej po razie
  2. po raz pierwszy dopadła mnie przy szyciu taka wściekłość, że prawie sukienusię porwałam na strzępy i wyrzuciłam za okno (ale się opanowałam)
  3. po kilku próbach dopasowania rękawów uznałam, że rękawy można sobie odpuścić i zrobić po prostu princeskę przez podłożenie otworów na ręce - co ochoczo uczyniłam
  4. moja córka, jak zobaczyła to coś, to się rozpłakała i za nic nie chciała nawet przymierzyć :(
  5. ja mam poczucie zmarnowanego materiału i już myślę, na co go przerobić - bo efekt w ogóle mi się nie podoba
No i tyle...

Pozdrawiam,
Magdiczka
NewerStories OlderStories Home