A może balet?


Nie będę specjalnie oryginalna, ale znowu mam na swoim koncie prezenty - tym razem mikołajkowe - dla mojej starszej córki i chrześnicy (obie około
2,5-letnie). Dziewczynki, jak to dziewczynki, lubią czuć się jak księżniczki. A chyba nie ma nic bardziej księżniczkowatego, niż tiulowe spódniczki ;) Za to odeszłam trochę od różu, bo zachwycił mnie turkus.

Kupiłam 5 metrów miękkiego turkusowego tiulu, z którego wyszła spódniczka z koła z 5 warstw i spódniczka tutu z resztek.












Spódniczka z koła prezentuje się tak:



(nie jestem mistrzem wiązania kokardek ;))

Dla rozmiaru ok. 98 zastosowałam okrąg o promieniu 54 cm (z otworem o promieniu 24 cm). Wszystkie 5 warstw sfastrygowałam i zmarszczyłam wzdłuż wewnętrznego brzegu, po czym doszyłam do paska z podszewki poliestrowej. W pasek wciągnęłam gumkę i wyszło. Do spódniczki uszyłam grubą szarfę.

EDIT: jednak postanowiłam przerobić spódniczkę z koła, żeby każda warstwa tiulu marszczyła się po swojemu, a nie wszystkie razem - myślę, że teraz jest lepiej :)



A druga - tzw. tutu, to absolutnie zero szycia i razem z cięciem - pół godziny pracy.


Resztki tiulu po wycinaniu okręgów pocięłam na paski o szerokości około 10 cm i długości ok. 50 cm. Następnie wzięłam gumkę potrzebnej długości, związałam ją na końcach, naciągnęłam na wieszaku na ubranie i pracowicie przywiązywałam pocięte paski tiulu do gumki (wiązanie w połowie paska). I oto cała filozofia :) Na koniec dorobiłam kokardę z podszewki i też ją przywiązałam do gumki.

Jestem w szoku, jak łatwe to było. Teraz muszę tylko zdecydować, która spódniczka dla której panny. I prezenty na 6 grudnia mam z bańki :D

Pozdrawiam,
Magdiczka
NewerStories OlderStories Home