Uczę się szyć ubrania, bo...

Gdy zaczynałam swoją przygodę z szyciem, w ogóle nie planowałam szyć ubrań. Uważałam, że w sklepach jest lepiej, bo:
- taniej (nie czarujmy się, kupowanie tkanin detalicznie to droga impreza, a w sieciówkach i na wyprzedażach za kilka złotych można mieć ciuch),
- szybciej (wejść do sklepu, wybrać i kupić jest na pewno szybciej niż siedzieć, kroić, szyć, pruć, szyć, itd),
- przed zakupem można ciuchy przymierzyć,
- pewnie nigdy nie będę potrafiła uszyć tak ładnie i równo,
- itd.


Jak widzieliście z moich poprzednich postów, wzięłam się jednak za ubrania. Nie od razu Kraków zbudowano i do perfekcji im jeszcze dużo brakuje, ale zamierzam się w tej kwestii doszkalać. Przyczyn zmiany moich poglądów jest kilka:
- przyjrzałam się metkom ubrań w sklepach i poliester rządzi ;)
- poczułam się pewniej z szyciem i już wierzę, że potrafię (albo będę potrafić),
- jakość sieciówkowych ciuchów jest tak niska, że często po 2-3 praniach można ich używać jako szmaty do podłogi.
- a najważniejszy powód jest tutaj:

"Tajemnice korporacji Odc. 1 Toksyczne metki"
   

Im jestem starsza, tym bardziej obchodzi mnie to, jak bardzo odpowiedzialne społecznie są firmy. Kiedyś, wstyd się przyznać, wisiało mi to, jak kilo kitu. Na powyższy film naprawdę warto poświęcić czas - pokazuje, jak bardzo w czterech literach największe firmy odzieżowe mają ludzi pracujących nad szyciem ich produktów. A komentarze Inditexu - szczyt obłudy. 

Więc ja teraz zamierzam dążyć do tego, że za jakiś czas będę w stanie sama sobie tworzyć swoją garderobę. Albo poszukam marek mniejszych, dużo droższych, ale pewnych. Ja chcę być godnie opłacana i traktowana za swoją pracę i chciałabym, żeby inni też byli, niezależnie od tego, skąd są. Powyższy film dokumentalny tak mnie wkurzył, że naprawdę zaraz będę w tym całym szyciu dobra ;) I chyba naprawdę nie potrzebuję setek ciuchów - kilkanaście lepszej jakości powinno starczyć.

Pozdrawiam, 
Magdiczka

NewerStories OlderStories Home