Aaaa, uszyłam (nawet udane) spodnie! :D

Mój mąż do tej pory przy moim szyciu był traktowany całkiem po macoszemu. Albo nawet nie po macoszemu - w ogóle nie był traktowany. Jakoś mi przez myśl nie przyszło, żeby mu coś uszyć. Albo i przeszło, ale nic mądrego nie przyszło mi wtedy do głowy, więc pomysł zarzuciłam. Aż tu nagle... EUREKA! Mężu, jako typ bardzo wysoki, do tego o nieproporcjonalnie długich nogach, ma niesamowity problem z zakupem spodni. Takie na co dzień jeszcze znajdujemy, ale spodnie od piżamy to dramat. Chyba nie miał w swoim dorosłym życiu ani jednych, które nie byłyby choć trochę za krótkie. No i jakiś czas temu zasugerował mi, że mogłabym pokombinować i uszyć mu spodnie do spania. 

Projekt był bardzo zachęcający w kwestii mojej szyciowej edukacji, bo:

- spodni nigdy nie uszyłam (nie licząc dresów dla córki, które nie były większym wyzwaniem),
- piżama ma to do siebie, że nie musi być idealna - nawet, jakby mi coś nie do końca wyszło, to nie będzie większego wstydu,
- piżama powinna być luźna i wygodna, nie musi być idealnie dopasowana,
- mogłam sobie poeksperymentować i popróbować wyszywania dziurek na guziki, robienia rozporka itd.

Mąż z całej mojej przepastnej szafy tkanin wybrał bardzo fajną (chyba) bawełnę i ostatnio ochoczo zabrałam się za szycie. Skorzystałam z wykroju nr 134 z Burdy 12/2010. Wykrój oczywiście musiałam duuuużo przedłużyć, ale zgódźmy się, nie wymagało to zbyt wiele ode mnie.

Po raz kolejny klęłam próbując zrozumieć opis Burdy, jak szyć. Przy rozporku totalnie wymiękłam i zrobiłam na tzw. "chłopski rozum", bo po prostu nie dało się tego bełkotu pojąć. Wydaje mi się, że wyszło tak, jak miało wyjść. W ogóle, dla mnie opis był jakiś niespójny - raz mówili o troczkach, innym razem o gumce w pasku. Wstawiłam i jedno i drugie :D Spodnie chyba ostatecznie wyszły odrobinę za długie, ale mąż już nie chciał ich zdjąć, więc w razie czego zawsze można je podwinąć.

Jestem z siebie dumna, bo spodnie wyszły bardzo porządnie. Na "pierwszej przymiarce", bez gumki i troczków w pasku, wyglądało to, jakby zrobiła o kilka rozmiarów za duże, ale już wykończone są idealne. Dziś wielkie testowanie...


Coraz bardziej kręci mnie szycie ubrań. Teraz czekam na moją zamówioną miętową dresówkę i ciągle nie mogę się zdecydować, jaką sukienkę sobie z niej uszyć. Muszę jeszcze raz przejrzeć swój zapasik Burd i papavero i coś postanowić. Już się nie mogę doczekać.

Pozdrawiam,
Magda


NewerStories OlderStories Home