Musztarda i fiolet w rolach głównych

Uwaga, chwalę się. Wszystko, co do tej pory uszyłam było pestką przy tym, co powstało w ostatnich dniach. Porwałam się na uszycie płaszczyków dla mojej córki i siostrzenicy. Postanowiłam skorzystać z wykroju z Burdy 3/2014 na płaszczyk przeciwdeszczowy. A tam... kieszenie, klapki, zamek, kaptur i przede wszystkim - podszewka :) 


Zamiast tkaniny wodoodpornej użyłam dresówki, a jako podszewkę dałam bawełnę. Zrezygnowałam z odszyć różnej maści, bo bawełna jest tak cudna i daje tyle uroku, że raczej chodziło o to, żeby ją było widać. 
W pierwszej kolejności powstał płaszczyk dla mojej latorośli - musztardowy z granatową podszewką:





Muszę przyznać (po raz kolejny), że opisy w Burdzie są dla mnie bełkotem. Po kilku próbach zrozumienia poddałam się i sama kombinowałam. 

Do tej pory wszywanie podszewki jest dla mnie czarną magią. Teraz zrobiłam na czuja i zastanawiam się, czy się da jakoś prościej. Za pierwszy razem zaczęłam od połączenia podszewki z dresówką na rękawach, potem kaptur, potem wzdłuż zamka przestębnowałam na wierzchu (niezbyt ładnie wyszło, bo dresówka, mimo podklejenia flizeliną, ciągnęła się), a na koniec podłożyłam dół.

Za drugim razem zaczęłam od kaptura, potem wzdłuż zamka, rękawy przestębnowałam po wierzchu, a na koniec podłożenie. Chyba było wygodniej. 

A oto drugi raz, czyli kurteczka z fioletowej dresówki z matrioszkową podszewką:



Ah... duma mnie rozpiera, bo miałam wątpliwości, czy to moje próbowanie się uda, a wyszło całkiem całkiem :)

Pozdrawiam,
Magda


NewerStories OlderStories Home