V wspólne szycie Warszawa Szyje - sukienka z Papavero

Dzień dobry! Tak piękne słońce za oknem od jakiegoś czasu, że bardzo, ale to bardzo chce mi się koloru. Nakupowałam ostatnio kolorowych dresówek, więc ochoczo szyję sukienki i tuniki. Trzeba w końcu nogi pokazać.


Tym razem wzięłam się za projekt troszeczkę ambitniejszy niż wszystkie pozostałe. Zostałam do niego zmotywowana przez facebookową grupę Warszawa Szyje, gdzie kolejnym szyciowym wyzwaniem jest sukienka dzianinowa z Papavero (KLIK). Wcześniej w ramach takiego wyzwania uszyłam tunikę siostrze (TUTAJ). Pozostałe ominęłam, bo były pierdółeczki, których nie potrzebowałam - był pokrowiec na szyciowe przydasie (ja mam komodę, w której się ledwo mieszczę, więc na widok pokrowca wszystkie akcesoria dostałyby czkawki ze śmiechu; była nerka, której i tak bym nie nosiła.... Ale sukienki nie mogłam sobie darować. Zwłaszcza, że Susanna jak na zawołanie popełniła tutorial, jak ten wykrój zszywać (KLIK), więc ominęło mnie ... myślenie :)
Jak widać, sukienka ta ma coś, czego nigdy nie szyłam - zaszewki. Starałam się, żeby były równiutko i porządnie zszyte. Wyszło ok tak na 80% - jeszcze poćwiczę i będzie dobrze. Według założeń projektu, dekolt miał się wywinąć w taki jakby rulonik. Oczywiście u mnie się to nie wydarzyło, więc po prostu podwinęłam go i ręcznie podszyłam. Podobnie zrobiłam podwinięcie dołu. Zawsze uciekałam od ręcznego szycia gdzie pieprz rośnie, ale w sumie nie jest to takie złe. Włączyłam sobie Project Runway i zrobiłam nawet nie wiem, kiedy.

Ominęłam też kieszenie, które były w oryginalnym projekcie, bo chciałam, żeby sukienka była bardziej elegancka niż sportowa.



Po szyciu sukienek i tunik o kroju namiotu (nietoperza), które maskowały wszystko, doznałam teraz swego rodzaju szoku. Po odstawieniu mojego małego ssaka od piersi, nagle zaczęłam się zaokrąglać. I ta sukienka boleśnie mi ten fakt uświadomiła. No nic, nie ma to tamto, zabieramy się za dietę i może nawet ćwiczenia i zaraz znowu będzie dobrze. W sumie łatwiej teraz niż za 10 kg. I na lato będzie jak znalazł.

A co do projektu - rzeczywiście (jak już się wydrukuje i sklei wykrój, co jest pracą upierdliwą), sukienkę szyje się szybko i przyjemnie. Wykrój jest porządny. Zasugerowałam się radą Susanny i trochę poszerzyłam go w biodrach, ale po przymiarce zwężałam do pierwotnych wymiarów. Wprawdzie podobno jest on przygotowany dla kobiet wysokich (min. 174 cm), ale na mnie (166 cm) pasuje. I ma fajną długość do kolana, bo podwinęłam tylko troszkę.
Bardzo ten wykrój polecam :)


Pozdrawiam,
Magdiczka
NewerStories OlderStories Home