O pokrowcu na tipi i zakupach


Nie wiem, jak Wy, ale ja jestem zachwycona moją majówką. Najlepsze w niej jest to, że nie miałam absolutnie żadnych oczekiwań, w związku z tym zwykły czas spędzony z dziećmi i mężem tak dobrze smakuje. Wprawdzie lejący się strumieniami deszcz doprowadzał moje dzieci do furii, ale co tam - matka przynajmniej miała czas i możliwości, żeby szyć. Jak dobrze pójdzie, to jeszcze dziś pokażę Wam moje świeżutkie bluzeczki. Jedna już jest, a druga się robi.




A tymczasem przedstawię Wam pokrowiec na tipi:


Jak widać, poszłam w kierunku marchewkowego looku ;) Pokrowiec uszyty oczywiście z resztek po namiocie, na górze ściągany jest sznurkiem ze stoperem. Ma także uchwyt do przenoszenia. A przede wszystkim mieści się w nim namiot, czyli spełnia swoje główne zadanie. Tyle udało mi się zdziałać w piątek podczas drzemki moich słoneczek (tak, udało się je namówić do drzemki w tym samym czasie, z czego jestem niesamowicie dumna).

W piątek też odkryłam baaardzo złe miejsce - outlet tkanin. Mój mąż postanowił zorganizować naszej starszej córce imprezę urodzinową w formie balu przebierańców. I zamówił u mnie dla siebie strój więźnia. W związku z tym skorzystałam z okazji i zaciągnęłam go na wycieczkę do niedawno otwartego outletu tkanin (jeszcze ciągle nie mam nowego prawa jazdy po kradzieży starego, więc muszę się prosić o takie rzeczy). Na szczęście dziewczyny w outlecie miały coś na strój więźnia, a przy okazji pobuszowałam i ahhh... obkupiłam się w przepiękne tkaniny głównie ubraniowe (szczerze mówiąc na bawełnę pościelową już patrzeć nie mogę ;)). 

Więc dla osób z Warszawy bardzo polecam piwnicę zła, gdzie można przepuścić każde pieniądze - http://outlettkanin.pl/ (to nie jest wpis sponsorowany). Jest to typowy outlet - dziewczyny sprzedają kupony materiału, stosunkowo nieduże, czasem z wadami, ale baaardzo tanio. Myślę, że mogę chcieć tam zabłądzić od czasu do czasu :)

Jeszcze niedawno upolowałam kilka tkanin na facebookowym Szyciowym Bazarku. No i oczywiście (jeszcze przed wyjazdem do Włoch) uzupełniłam zapasy dresówek. Dziś Wam większość moich zakupów pokażę, bo jestem nimi niesamowicie podekscytowana. I kartkuję te swoje Burdy w poszukiwaniu "idealnych" wykrojów.

Pasiaste płótno z outletu, za 6 zł/mb. Wzięłam ponad 8 metrów. Mam plan strój więźnia zrobić jakoś oszczędnie, a z reszty uszyć poduchy na taras, czy coś.


Dwie bawełny z outletu - przepiękne, trochę śliskie. Planuję wyczarować z nich sukienki na lato (do pracy). W tych tkaninach jestem zakochana i boję się, żeby nie zostały tkaninami trumiennymi, zbyt pięknymi, żeby pociąć.


A to zakup na szyciowym bazarku - tkanina na sari, ok 6 metrów. Na początku kuponu jest piękny orientalny wzór, a reszta jest taka, jak z tyłu zdjęcia. Z tego też planuję sukienkę, ale strasznie się boję, że zepsuję ten przepiękny wzór...


Bawełna z outletu, dość gruba, szara w białe i różowe listki/serduszka. Jeszcze nie wiem, co z niej zrobię, muszę pomyśleć :)


Bardzo przyjemna bawełna na jakąś spódniczkę. Z bazarku


I kolejna bawełna z bazarku - trochę sztywniejsza. Planuję porwać się na jakiś żakiecik - obawiam się, że znowu będę kląć, ale jak nie spróbuję, to się nie nauczę.


A oto wybór mojej córki w outlecie - bawełna w misie. Hania zażyczyła sobie z niej sukienki. Myślę, że da się zrobić :)


No i dzianiny - wiskoza w paski, z której uszyję sobie bluzkę nietoperzowatą i dwie t-shirtówki (szara i miętowa), z których będzie coś innego, jeszcze nie zdecydowałam, co dokładnie.


...i kilka innych, mniej ekscytujących, ale ciągle pięknych:


Są jeszcze dwie bawełny, z których powstały bluzki - zobaczycie je niebawem.

No to się pochwaliłam. Teraz tylko znaleźć czas na szycie :)

Rozważam nawet wejście z blogiem na facebooka (jakbym nie miała, co robić ze swoim czasem). Co myślicie?

Życzę pięknej niedzieli! U mnie dziś nareszcie wyszło słońce, więc idę się nim cieszyć.

Pozdrawiam,
Magda







NewerStories OlderStories Home