Sukienka, albo raczej koszula nocna, alternatywnie - szlafrok

Mam poczucie straconego czasu i tkaniny :( Myślę, że podjęłam kilka złych decyzji:
- nie ten wykrój,
- nie ten materiał,
- nie ten rozmiar...


No i generalnie wyszło tak sobie. Miała być sukienka taka trochę "casualowa", na wiosnę i lato. A wyszła raczej koszula nocna, do tego o rozmiar za duża. Ale mimo wszystko postanowiłam Wam ją pokazać.


Tym razem wzięłam na warsztat sukienkę 106 z Burdy 4/2014. Na zdjęciu w gazecie prezentowała się tak:


Czyli ani dobrze ani źle... Z jakichś niewyjaśnionych przyczyn postanowiłam dać jej szansę. A co mnie podkusiło, żeby użyć do jej uszycia cienkiej dzianiny t-shirtowej w kolorze bieliźnianej mięty, to nie wiem tym bardziej. Na dodatek skroiłam rozmiar 40, który wyszedł na mnie za duży i obawiam się, że warto by było sukienkę popruć i zmniejszyć, przynajmniej z tyłu na plecach.


Do tego sukienka gniecie się jak nieszczęście (chwilę przed wrzuceniem na manekina była wyprasowana), szal nie bardzo ma ochotę się układać, a to, co się dzieje na dole w części spódnicy z przodu ... wolę nie komentować...

A teraz pozytywy: ładnie udało mi się wszyć zamek kryty:


I tyle :)

Następnym razem będzie lepiej...

Jeszcze się pochwalę, że tydzień temu (4.05) urodziła się moja siostrzenica, której kilka miesięcy temu uszyłam wyprawkę poscielowo-kocykową. Zdjęcia są, tylko zapomniałam Wam pokazać. Zatem niebawem postaram się sklecić posta z wyprawką :)

Pozdrawiam!
Magda
NewerStories OlderStories Home