Tipi na szaro-żółto

Dzień dobry! Jak tam majówka mija? Ja od rana dopadłam maszyny i próbuję uszyć jak najwięcej (zobaczymy, co z tego wyjdzie :)). Ostatnie dni pokazały, że miałam rację - powrót do pracy po tak długiej przerwie to nie jest łatwa sprawa. A ja jeszcze ambitnie po powrocie do domu i z dziećmi się bawię, obiad gotuję, szyć chcę i odpocząć na kanapie. Jak się zapewne domyślacie, jest to niewykonalne i zazwyczaj cierpi albo szycie albo kanapa (zazwyczaj szycie, bo jak już usiądę na chwilę, to nie jestem w stanie się zwlec).


No nic, ale dziś czas się znalazł i nareszcie skończyłam całkiem nowy namiot (już w końcu z 1,5 miesiąca nie było namiotu). Kosztował mnie on dużo czasu, siły, cierpliwości i samozaparcia, ale efekt przerósł moje wyobrażenia. Szyłam z grubego drelichu grafitowo-szaro-niebieskiego (trudno określić kolor, ale jest piękny) i słonecznej bawełny w kropy. Ten żółty kolor na podłodze, zasłonkach, tasiemkach pięknie rozweselił namiot, a szary drelich zadbał o elegancję.



Podobnie, jak w poprzedniej wersji (TEJ) namiot ma 2 okna z zasłonkami zawiązywanymi na troczki. Dodatkowo przednia ściana jest dwustronna - grafit po zewnętrznej i żółty po wewnętrznej. A na deser - namiot ma podłogę :)

Główna trudność polegała na tym, że według założeń namiot miał być zszyty z podłogą. A sama podłoga - gruba i mięciutka. Grubość uzyskałam dając 3 warstwy ociepliny. A zszywałam kanapkę: 
- bawełna
- namiot
- bawełna
- wszystkie warstwy ociepliny
i wywracając ją przez (za małą) dziurę.
Jak się domyślacie nie było to tak łatwe zadanie, bo całość była bardzo duża i ciężka, a równe ułożenie obu warstw bawełny z namiotem pomiędzy graniczyło z cudem. Już nie wspomnę o tej nieszczęsnej ocieplinie, która w ogóle nie szyje się super przyjemnie. Więc na same zszycie podłogi poświęciłam kilka godzin. Ale opłaciło się, bo wyszło fajnie.



Teraz muszę się zastanowić, jak uszyć  pokrowiec na to, bo sama podłoga po złożeniu tworzy zwartą i dużą kulę. Pewnie wieczorem do tego usiądę.



Teraz czas na grilla :) Do zobaczenia (mam nadzieję) niebawem. Na ten weekend planuję kilka bluzek, bo w mojej szafie bida z nędzą, a wycieczka do sklepów skończyła się rozczarowaniem. Tyle pieniędzy za taki szmelc... nie dziękuję. Więc trzymajcie kciuki!

Pozdrawiam,

Magda
NewerStories OlderStories Home