Maxi spódnica



Witam się w ten (względnie) leniwy dzień. Wprawdzie wstałam o 5, bo moim dzieciom spanie się znudziło, ale za to udało mi się uszyć spódnicę w ramach kolejnego wspólnego szycia grupy "Warszawa szyje". Tym razem wzięłyśmy na warsztat spódnice maxi - jakie nam się podobały. Długo kombinowałam nad krojem, bo generalnie moja budowa ciała średnio dobrze się dogaduje z większością takich spódnic. Wszystkie "łatwe" opcje, czyli z gumką w pasie i marszczeniami na dzień dobry zostały odrzucone, bo już wiem, że zamieniłyby mnie w wielką i bezkształtną kulkę. Ostatecznie stanęło na kiecce z półkola, bo wydawało się, że dla mnie to najbezpieczniejszy krój, a do tego na półce znalazłam odpowiednią ilość tkaniny cienkiej, zwiewnej i śliskiej.


No właśnie ... śliskiej. Nigdy wcześniej nie miałam z czymś takim do czynienia. Szyłam z bawełnianego płótna, dzianin różnej maści, ale czegoś takiego jeszcze nie było. No i nie jest to łatwe. Śliskość tkaniny nie dogaduje się dobrze z moim lenistwem w kwestii  fastrygowania (tzn. z awersją do fastrygowania czegokolwiek). Ostatecznie nie poddałam się i nie sfastrygowałam niczego, ale chyba całkiem równo w związku z tym nie wyszło. Na szczęście, spódnice z koła dość wiele wybaczają w tej kwestii.



Spódnica ma usztywniony pasek, kryty zamek z boku i podszewkę elastyczną. Swoją drogą, podszewkę szyło się jeszcze gorzej niż tkaninę wierzchnią. Nie dość, że strasznie śliska, to jeszcze (jak sama nazwa wskazuje) elastyczna. Owerlok jako tako dał radę to zszyć, ale średnio prosto, czego nie widać na pierwszy rzut oka ;) Poddałam się w kwestii ładnego podłożenia podszewki. Wyobraziłam sobie to powyciągane na wszystkie strony coś i postanowiłam po prostu przejechać dół ściegiem rolującym na owerloku. Efekt daje radę. Natomiast przy podwijaniu dołu tkaniny wierzchniej, błogosławiłam wynalazcę stopki do podwijania. Po prostu brrrrrrrrum i te kilometry podłożenia były zrobione. Nie wyobrażam sobie, jak miałabym to zrobić inaczej.


Miałam wątpliwości, czy w ogóle do tego wspólnego szycia dołączać, bo chyba jeszcze nigdy nie miałam spódnicy maxi w swojej szafie. Wszystkie, które kiedykolwiek mierzyłam w sklepach wyglądały na mnie paskudnie. A na dodatek, jak skończyło się głosowanie dotyczące wyboru czegoś na wspólne szycie, to mąż skomentował, że nie podoba mu się pomysł, bo mam za ładne nogi, żeby je chować ;) Ale ostatecznie jestem bardzo zadowolona ze swojego nowego ciucha. Teraz trzymajcie kciuki - może przy odrobinie szczęścia uda mi się wygrać 2 m boskiej tkaniny w kwiaty ;)

Pozdrawiam,
Magda

NewerStories OlderStories Home