O sukience na gorszy dzień

Dzień dobry! Tak tak, jak żyję i nawet czasem i szyję. Oczywiście czasu ciągle mało, ale nie poddaję się. Jakiś czas temu nie mogłam się powstrzymać i zakupiłam trochę dzianiny "bąbelkowej" (o TEJ) w kolorze turkusowym (a nie miętowym, jak w opisie w sklepie). Jak zwykle spędziłam dużo czasu na wymyślaniu, co chciałabym z niej mieć i chyba po raz pierwszy jestem zadowolona z wyboru wykroju.


Pewnie pamiętacie, że ostatnio jęczałam, że mi się przytyło. Oczywiście, mimo podjętych delikatnych starań, za wiele się nie zmieniło w temacie. W związku z tym uszyłam sobie sukienkę, w której można się poczuć trochę swobodniej (a jakby jakimś cudem trafiła się kolejna ciąża to też będzie jak znalazł ;)). Skorzystałam z wykroju z Papavero na sukienkę luźną z przodu i trochę bardziej dopasowaną z tyłu. Muszę przyznać, że szyło się bardzo przyjemnie. To znaczy zaczęło się szyć przyjemnie, jak zmusiłam swoją maszynę do przeszycia tej dzianinki, bo na początku straszliwie przepuszczała ściegi. Dopiero igła do dzianin obniżona o ok. 1mm dała radę. Zrezygnowałam z rękawków przewidzianych w wykroju, bo na lato rękawki nie są mi do niczego potrzebne i miałam okazję przetestować mój względnie świeży zakup - książkę "Proste i modne szycie" Łucznika.



Jak wiadomo, z wykrojami z Papavero jest tak, że nie ma do nich instrukcji, więc trzeba mieć jakieś pojęcie, co w jakiej kolejności zszywać (no dobra, w Burdzie instrukcje niby są, ale efekt jest ten sam). Załóżmy, że po kilku kieckach byłam w stanie to wymyślić sama, ale książka mimo wszystko bardzo się przydała. Zawiera ona m.in. instrukcje krok po kroku, jak szyje się różne elementy garderoby. Bardzo fajna sprawa! Wykrój przewidywał to, co planowałam przetestować już od jakiegoś czasu - odszycie wspólne dla dekoltu i otworów na ramiona. Na szczęście coś mnie tknęło i zanim po całości przyszyłam je prawa do prawej, znalazłam odpowiedni rozdział w książce, który mi udowodnił, że jakbym tak zrobiła, to za Chiny nie przewróciłabym tego odszycia na lewą stronę :) Książkę bardzo polecam. Nie jest kolorowa, ma miękką okładkę, szata graficzna co najmniej nie rzuca na kolana, ale za to jest względnie tania (ok. 32 zł) i naprawdę przydatna.



Jak widzicie, sprawa była podejrzanie prosta łatwa i przyjemna. Bałam się, że na koniec wyjdzie jakaś nieprzewidziana kupa, ale nie. Jestem bardzo zadowolona - kieckę przetestowałam już w pracy i nawet zebrała jakieś komplementy (tzn. dzianina zbierała komplementy, ale można przełożyć to na całą sukienkę). Na moje szczęście fason był luźnawy, więc nie musiałam cudować z dopasowaniem wykroju do sylwetki, bo ciągle tego nie umiem. We wspomnianej książce są wskazówki na ten temat, więc może niedługo przetestuję.

Pozdrawiam,
Magda


NewerStories OlderStories Home