Opowieść o dwóch sukienkach, gdzie wszystko było nie tak

Dzień dobry! :)

Witam w tym pięknym dniu i korzystając z okazji drzemki moich córeczek, życzę Wam wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Dziecka :)

Chwilę mnie tu nie było. Po ponad miesiącu łączenia ról pracownika korporacji, matki, sprzątaczki, kucharki, ... itd (każda kobieta wie, o czym mówię), przyznaję, że jest ciężko. Ciągle nie potrafię wbić się w odpowiedni rytm. Wierzę, że jak wszystko sobie zorganizuję, to będzie całkiem dobrze, ale ciągle mam poczucie, że tych obowiązków jest po prostu za dużo. No nic, walczę, a Wy trzymajcie kciuki, żeby było coraz lepiej :)

W tym całym bałaganie, staram się nie rezygnować z hobby, czyli szycia. Mój kolega z pracy powiedział, że jak jego żona wróciła do pracy po urlopie macierzyńskim, z żalem spakowała maszynę. Ja się nie poddaję ... jeszcze :) W związku z tym, ostatnio wieczorami i w weekendy powstawały sukienki. Dla mnie - z prostą, dopasowaną górą i szerokim dołem i dla Hani - wariacja na temat resztek.



To po kolei. Moja sukienka to była sama przyjemność, która zamieniła się w koszmar. Wymyśliłam sobie model i korzystając z wykroju góry na TĘ SUKIENKĘ, który delikatnie zmodyfikowałam, w dwa wieczory uszyłam sukienkę na podszewce z warstwą tiulu. Jak pozostało mi tylko podwinięcie dołu, wpadłam na genialny pomysł, żeby ją przymierzyć. To był dramat. Nic tam nie leżało tak, jak trzeba. Część górna wyjątkowo się nie układała - wszystko wszędzie się marszczyło, od biustu w górę była za duża, od biustu w dół za ciasna, a część spódnicy z kontrafałdami - żałość. Po dłuższej inwestygacji doszłam do wniosku, że muszę spruć absolutnie wszystko. Nagle moje zachwyty nad jakością wykończenia i zaowerlokowaniem wszystkich szwów zamieniły się w litanię przekleństw.


Wygląda na to, że mój do tej pory względnie sprawdzający się sposób na dopasowywanie wykroju do sylwetki, nie jest taki najlepszy. Zawsze robiłam to tak: z tabelki wybierałam rozmiar najbliższy moim wymiarom, przerysowywałam go na pergamin, potem wycinałam z tkaniny z mniej więcej równymi zapasami, zamykałam oczy, szyłam i modliłam się, żeby na końcu pasowało. Jak widać, do tej pory towarzyszyło mi szczęście początkującego. Chyba jednak doszłam do etapu, kiedy dobrze by było, jakby mi ktoś wytłumaczył, jak się tego typu rzeczy robi, bo moja frustracja powoli sięga zenitu. Pracuję nad tym :)

A tymczasem poprawiłam kieckę według moich przemyśleń i jest lepiej. Jeszcze nie całkiem dobrze, ale załóżmy, że do zaakceptowania. Na pewno mój ambitny plan schudnięcia jest krokiem w dobrym kierunku ;)



Na marginesie, po powrocie do pracy na dzień dobry przytyłam 3 kg! Dramat totalny - zero ruchu i jedzenie z knajp lunchowych robią swoje. Chyba czas coś z tym zrobić...



Jak już pokonałam temat swojej sukienki, zabrałam się za sukieneczkę dla córki. Hania zażyczyła sobie z serduszkami, więc zrobiłam jej serduszkową aplikację na dzianinowej górze. Dół trochę przymarszczyłam (nie znoszę marszczenia - nigdy mi to równo nie wychodzi, a stopka do tego jakoś "nie działa"). 



Za to bardzo jestem zadowolona z wykończenia dekoltu i pach. Zrobiłam sobie lamówkę z dzianiny (dzianiny nie trzeba robić ze skosu) i pięknie i równo się wszyła. Aż byłam w szoku.



Najważniejsze, że Hania jest zadowolona - sukienka jest bardzo wygodna i względnie reprezentacyjna, a właścicielka czuje się w niej, jak księżniczka :)

A na deser mój mały przytulasek - Iza:


Sukienki wprawdzie nie dostała, bo w jej szafie sukienki wylewają się, ale zdjęcie ma :)

Jak widzicie, mam całkiem nowego manekina - regulowanego. Pewnie dlatego jest taki niewymiarowy, a rzeczy na nim wyglądają, jak wyglądają, bo teoretycznie ma odzwierciedlać moje kształty. Niestety, całkiem nieźle mu to wychodzi. Zdecydowanie czas się za siebie wziąć, bo nie jest dobrze. W najbliższym czasie obiecuję Wam zrecenzować tego manekina. A do tego dokonałam zakupu super-zaje-fajnej książki, która pomaga mi w szyciowej edukacji. Też Wam o niej napiszę w wolnej chwili (wolnej - haha).

Miłego dnia!

Magda








NewerStories OlderStories Home