Wakacyjny recycling szyciowy



Dobry wieczór!

To już jest choroba... albo co najmniej porządne spaczenie. Wyjechałam na wakacje nad morze - pogoda cudowna, dziewczynki słodziutkie, plaża piękna, woda ciepła... a ja się czułam jak na odwyku. Ponieważ nie dałam rady (a maszyna teściowej stała grzecznie i na mnie patrzyła), postanowiłam coś sobie skombinować :) A jako że z materiałami bida - poprosiłam teściową o wygrzebanie jakichś ciuchów, w których nie chodzi.

I tak po raz pierwszy zmierzyłam się z recyclingiem szyciowym. Muszę przyznać, że nie jest to takie proste, bo oznacza dużo prucia :) Zdecydowałam się uszyć sukieneczkę Hani (muszę chyba zmienić repertuar, bo te sukienki zaczynają się robić nudne). Wybrałam bluzkę i sukienkę do przerobienia i zabrałam się za kombinowanie, jak najlepiej wykorzystać tkaniny. Strasznie mnie cieszył ten projekt, bo rzeczywiście byłam ograniczona tylko tym, co miałam, więc trzeba było uruchomić wyobraźnię. A efekt jest chyba bardzo w porządku.

PRZED:



Sukienka jest na podszewce batystowej (podszewka z sukienki), a tkanina zewnętrzna to jakieś lekkie i prześwitujące, kreszowane coś. Od pasa w dół to wycinki z bluzki, a od pasa w górę - z sukienki. Serduszko na plecach ma wszytą taśmę wyprutą z dekoltu bluzki, a w pasie jest haftowany pasek również z tego dekoltu. Zostało jeszcze trochę skrawków z obu ubrań, w tym większość dekoltu bluzki i koronkowa taśma z sukienki, więc może jeszcze coś z tego wymyślę.

PO:



Mam poczucie, że nie zmarnowałam urlopu ;) Następny projekt to będzie sukienka dla mnie na kolejne wesele (przepraszam, że znowu sukienka), a potem mam w planach projekty ambitniejsze - może jakieś spodnie i marynarki? Zobaczymy, co wena przyniesie.

Pozdrawiam!

Magda

NewerStories OlderStories Home