Sukienka z dzianiny, czyli kilka słów o oczekiwaniach

Dobry wieczór! 

Czy Wy też tak macie?



Za każdym razem u mnie ten problem występuje. W moich wyobrażeniach naprawdę jestem wysoką i szczupłą laską. Rzeczywistość ma się do wyobrażeń ... no niewiele ma z nimi wspólnego :) Ale cóż, trzeba jakoś sobie z tym radzić.

Ostatnio strzeliłam sobie sukienkę z dzianiny wybranej przez mojego małżonka w Outlecie. A dzianina ma tę wspaniałą cechę podkreślania absolutnie każdej niedoskonałości. Modelka na zdjęciu w Annie wyglądała tak ślicznie, że uznałam, że na pewno na sobie osiągnę efekt podobny. No nie udało się :)

Mój manekin (nieregulowany) prezentuje się w niej całkiem całkiem:





A ja troszkę gorzej:




No ale jest jak jest, trzeba ten fakt zaakceptować.

A co do szycia - szyło się średnio. Musiałam trochę pokombinować, żeby maszyna w ogóle chciała zawiązywać ścieg (zamontowałam igłę z kulką i obniżyłam ją o ok. 1mm) i chyba coś mi nie wyszło z wykrojem, bo nie wszystkie elementy wpasowały się tak, jak powinny. Do tego przesadziłam z temperaturą żelazka przy naprasowywaniu flizeliny, więc flizelina się stopiła i przykleiła do żelazka. Była zabawa...

A dziś planuję uszyć torbę dla Hani, więc trzymajcie kciuki!

Aha, i news z wczoraj - moje młodsze dziecko wczoraj zrobiło pierwsze kroczki i jestem taaaka dumna :D

Pozdrawiam,
Magda

NewerStories OlderStories Home