Dziecięco w stylu Chanel

Ale to był piękny dzień...

Korzystając z awaryjnego urlopu (dziewczynki chore, ich niania chora, mąż chory i ja też nie całkiem zdrowa), nareszcie miałam dziś czas, żeby usiąść do maszyny na dłużej. I udało mi się machnąć zaplanowane płaszczyki dla mojej Izuńki i jej kuzynki - Małgosi. Do tej pory jakoś nie miałam odwagi, żeby brać się za takie formy, ale uznałam, że to nie może być aż tak skomplikowane i że jak się nie da jak się na pewno da. Obok wykrojów płaszczyków/kurtek/żakietów chodzę już od jakiegoś czasu i do tej pory brakowało mi odwagi. Uznałam, że dobrą zaprawą będą płaszczyki w wersji mini. Hm... to był błąd - może i w razie niepowodzenia mało tkaniny się zmarnuje, ale te mikroskopijne elemenciki... A wszywanie rękawków... moje wolne ramię w maszynie dostało czkawki ze śmiechu, jak wpadłam na pomysł, że je na nie "nadzieję" :) No ale myślę, że mimo problemów, osiągnęłam jakiś tam sukces - na pewno jestem z siebie dumna.


Skorzystałam z wykroju z Burdy Moda dla Dzieci 1/2013 na płaszczyk niemowlęcy i uszyłam rozmiar 68 dla Małgosi i 80 dla Izy. Mimo wszystko, wykrój był dość łatwy. Tkaninę nabyłam w Outlecie - jak mi ją Gosia pokazała, to już nie chciałam patrzeć na nic innego. Klasa sama w sobie :) Na podszewkę dałam szary batyst.

Wydaje mi się, że kołnierzyk nie wpasował mi się tak, jak powinien, dlatego jest taki rozlazły na boki. Ale uznajmy, że tak miało być...







Zaraz pewnie skończę jeszcze sukienkę dla mojej chrześnicy - więc posuwam się w swoich planach do przodu :)

Miłego wieczoru!

Magda

NewerStories OlderStories Home