"Kolekcja" dziecięca na sezon jesień-zima 2014/2015


Pamiętacie, że się odgrażałam, że uszyję Hanuli (prawie) wszystko to, co potrzebuje na zbliżający się sezon? No to uszyłam ... 2 sukieneczki. A po resztę skoczyłam do Lidla, bo inaczej biedne dziecko nie miałoby co na siebie włożyć. Może jeszcze coś się urodzi, ale nie należy mieć zbyt wielkich nadziei, bo ani czasu na szycie za bardzo nie ma, ani energii.

No ale nie będę się tutaj użalać nad sobą, tylko przejdę do rzeczy. Ostatnio sięgnęłam po Burdę 8/2014, która, jak się okazało, była bardzo udana pod względem modeli dziecięcych. Nareszcie trafiłam na wykroje basic, z których zamierzam coś robić w przyszłości. Bo i proste i idealnie pasujące i zgadzające się z tabelką wymiarową (co jak wiadomo w Burdzie nie jest oczywistością) i naprawdę łatwo je będzie modyfikować. Jestem nimi zachwycona :) Na warsztat wzięłam dwie wariacje na temat jednego wykroju: modele 146 i 148, czyli sukienko-bluza z liskiem i prosta sukienka z kontrastową wstawką z przodu.


Zdjęcie pochodzi z http://www.p-an-da.com/
Zdjęcie pochodzi z http://www.p-an-da.com/

Na pierwszy ogień poszła sukienka z wstawką. Uszyłam ją z jeansu (z Outletu, a jak!) z szarą batystową wstawką i szarymi lamówkami. Szycie było proste, łatwe i przyjemne, bardzo relaksujące :) A Hania i tak najbardziej doceniła guziczek z Myszką Minnie - jedyny, z moich zasobów, który jako tako się nadawał. W zasadzie to był pierwszy sygnał, że wypadałoby się rozejrzeć za guzikami (drugi zdarzył się dziś i w poniedziałek już będę musiała się wybrać na guzikowe szaleństwo).




Jestem bardzo zadowolona z tej sukieneczki - nadaje się na każdą okazję, zależnie od tego, co założymy pod spód. Planuję skorzystać z tego wykroju już niebawem, aby uszyć trochę elegantszą jej wersję dla chrześnicy na chrzciny jej siostrzyczki.

Drugą sukieneczką (która o mały włos nie została po prostu bluzą) była dresowo-bawełniana wariacja na temat bluzy i spódnicy. Planowałam trochę popłynąć w temacie aplikacji, ale moje dziecko sprowadziło mnie na ziemię i nie zgodziło się na nic oprócz liska z oryginalnego projektu. No to jest lisek :) Po uszyciu góry z dresówki długo rozważałam, czy nie zostawić tego po prostu jako bluzę/tunikę. Ale ostatecznie uznałam, że a. część spódniczkowa jest urocza, b. Hania ostatnio jest zafiksowana na sukienki i niechętnie wkłada spodnie, c. to i tak było niewiele dodatkowej roboty (chociaż marszczenia nie znoszę).
Delikatnie zmodyfikowałam wykrój nie robiąc zapięcia (takiego, jak w jeansowej sukieneczce), tylko po prostu wszyłam ściągacz. Myślę, że jest to dużo bardziej funkcjonalne. 



A teraz walczę z projektem "chrzciny", czyli płaszczyk dla siostrzenicy, która będzie chrzczona, płaszczyk dla Izy, sukieneczki dla siostrzenicy (siostry chrzczonej) i Hani i sukienka na mnie. A na liście "jeżeli się uda" jest też płaszczyk dla Hani. Hahaha... trzymajcie kciuki, żeby się udało przynajmniej większość zrealizować.

Życzę miłej reszty weekendu i dużo energii twórczej!

Magda 
NewerStories OlderStories Home