Jesienna elegancja

 Moje szycie na chrzciny powoli dobiega końca. Są już sukienki dla Hani i Gabrysi, są płaszczyki dla Izy i Małgosi, ostatnio dołączył i płaszczyk dla Hani (o którym za chwilę). Więc mam jeszcze tydzień na "machnięcie" kiecki dla siebie i dopasowanie sukienki siostry. I będzie finito... Już się nie mogę doczekać swojej sukienki. Kupiłam na nią niesamowity żakard i już oczami wyobraźni widzę siebie w tym cudzie. Niestety, w mojej wyobraźni mam figurę Ani Rubik, ale zobaczymy, co da się zrobić.


Ale do rzeczy. Niedawno przy okazji wizyty w Outlecie, nabyłam 1 mb pięknej fioletowej wełny i troszkę kolorowej wiskozy w serduszka. Postanowiłam, że będzie z tego płaszczyk elegancki dla Hani. Naprawdę musiałam się nagłówkować, żeby zmieścić wszystkie elementy wykroju na tym metrze. Na szczęście wykrój nie miał kieszeni (co Hania skrytykowała...).

Wykrój kiedyś dostałam w pdf od kogoś, więc nie będzie odnośnika, co to jest. Był super prosty i szycie to była sama przyjemność. Bez problemu wszystkie elementy się do siebie spasowały, nie rzuciłam żadnym przekleństwem i w ogóle - pełen relaks.

A przy okazji w przerwie uszyłam Hani czapkę i komin, bo ubiegłoroczna czapka już przestała pasować.




Jeszcze na koniec powiem, że tak się złożyło, ale dostałam w niespodziewanym prezencie stację parową i właśnie namiętnie ją testuję. Do szybkiej dekatyzacji - bomba!

Pozdrawiam,
Magda
NewerStories OlderStories Home