Robi się zimno...


Jesień w tym roku jest wyjątkowo słoneczna, piękna i długa. Już nie pamiętam, kiedy ostatnio tak wyglądała. Ale mimo wszystko, nie da się ukryć, że robi się coraz zimniej.

Już od jakiegoś czasu Wam się tu odgrażałam, że uszyję płaszcze. Ale tak mi dobrze szło, że w międzyczasie zmieniłam koncepcję i zrezygnowałam z płaszczy jesiennych na rzecz zimowych. Przynajmniej dłużej ponosimy :)


Ale od początku. Z moją siostrą pewnej pięknej soboty wyrwałyśmy się od naszych potworków i udałyśmy się na wycieczkę do Outletu tkanin - głównie dlatego, że dziewczyny miały dostawę tkanin jesiennych i chciałyśmy popatrzeć (haha, popatrzeć!). A jak zobaczyłyśmy TĘ wełnę, to już jej nikomu nie oddałyśmy. Do tego dobrałyśmy piękną wiskozę na podszewkę i szybciutko wróciłyśmy do domu przejrzeć Burdy i wybrać wykroje na płaszcze. Zajęło nam to co najmniej 2 godziny i stanęło na modelach nr 107 z Burdy 12/99 dla mnie i nr 116 z Burdy 11/2013 dla Asi.




Co właściwie jest trudnego w szyciu płaszczy? No przecież wycinamy zgodnie w wykrojem i po kolei zszywamy. A na końcu jest wow efekt. Easy! Tak sobie pomyślałam, jak się na to zdecydowałam. Teraz już umiem odpowiedzieć na powyższe pytanie:
-> zmieścić 2 duże płaszcze na 5 metrach tkaniny wymagało umiejętności optymalizacyjnych (w związku z czym Asi płaszcz nie jest do kolan)
-> wyciąć wszystkie elementy z wełny, ociepliny i tej eghhhh wiskozy zajęło mi chyba z 2 dni, a do pokoju nie dało się wejść. Już nie wspominając, że to zajęcie było po prostu straszliwie nudne
-> podszewka... no nie dało się równo wyciąć. Zaczęłam bardziej intensywnie marzyć o macie samogojącej i nożyku obrotowym
-> ocieplina podczas szycia plątała się w stopkę, wiec ciężko się szyło,
-> na koniec nierówno wycięta podszewka się zemściła i źle wyszedł płaszcz Asi na dole - musiałam podszywać ręcznie, żeby podszewka nie wisiała spod spodu,
-> jest łatwiej, jak się pomyśli, z której strony powinny być dziurki do guzików, zanim się je zrobi (ostatecznie strasznie niewygodnie/dziwnie się go zapina i rozpina)
-> przewrócenie na prawą stronę tak grubego płaszcza przez rękaw ... strasznie się spociłam i prawie podarłam podszewkę
-> jeszcze zdecydowanie muszę poćwiczyć robienie "rogów" na dole przodu przy wszywaniu podszewki. Nie wyszły zbyt równe.

A tak to przy odrobinie cierpliwości łatwizna :)




No ale dumna z siebie jestem. Nie sądziłam, że to się uda.

Pozdrawiam,
Magda
NewerStories OlderStories Home