Dla męża



Mój mąż przewija się na tym blogu dość często. I to nie tylko dlatego, że jest po prostu mężem i tu się regularnie pałęta. Jest również moim największym szyciowym wsparciem. Wymyśla mi projekty, zaciąga do sklepów z tkaninami, pomaga, doradza, pociesza, ujarzmia maszyny, jak tracę do nich cierpliwość, przejmuje dzieci, jak chcę poszyć albo daje mi kopa do szycia, jak nic mi się nie chce. I to on w ubiegłym roku pojechał rano do Lidla "wywalczyć" owerloka. Mąż idealny :)


Do niedawna nie miał szczęścia w trafianiu na listę moich projektów. Ale ostatnio uszyłam mu dwie rzeczy, które niniejszym przedstawiam. Co więcej, oba projekty były stuprocentową odpowiedzią na jego potrzeby.

Pierwszy, to komplet czapki i komina. Taka prosta rzecz, a cieszy :P Po raz pierwszy ma w końcu czapkę, która nie podjeżdża mu na czubek głowy (nie wiem, czy nie potrafił kupować, czy odpowiednich nie było). Oba elementy są dwustronne, uszyte z ocieplanej dresówki w rowery (nie było innej opcji dla wielbiciela kolarstwa) i z grafitowej dresówki z pętelką. Nawet zaszycie ściegiem krytym wyszło i wyjątkowo estetyczne, więc naprawdę można je bez wstydu nosić na obie strony ;)




Drugą rzeczą jest pokrowiec na komputer. Jakiś czas temu uszyłam mu już jeden (który wyszedł tak sobie - dlatego się nie chwaliłam). A ostatnio komputer został zmieniony na większy, to mogłam się poprawić :) Z powodu częstych przelotów tanimi liniami lotniczymi (bez dokupowania bagażu), zdecydowaliśmy, że pokrowiec musi być jak najcieńszy, żeby nie zajmował za dużo miejsca. Stanęło na bawełnie w moro i polarze wewnątrz. Pokrowiec zamykany jest na zamek.





Myślę, że małżonek w bliskiej przyszłości doczeka się jeszcze kilku rzeczy, ale niczego nie obiecuję ;) A jak jest u Was? Szyjecie dla swoich mężów? Czy podobnie jak u mnie, w zasadzie nie bardzo jest co szyć (bo większość opcji jest za trudna...)? I czy Wasze drugie połówki bardziej wspierają Was, czy jednak jęczą i marudzą?

Pozdrawiam,

Magda
NewerStories OlderStories Home