Do pracy by się szło...

Ponieważ mam taką sytuację, że właśnie kończę cudowny urlop (18-dniowy!), to żeby się wprowadzić w odpowiedni nastrój przed jutrem, pokażę Wam jeden z moich ostatnich "dzieł" - sukienkę na podstawie wykroju "Julia" z Burdy Szkoła Szycia.
Sukienkę szyłam z tkaniny zakupionej podczas wizyty u rodziców na Kaszubach (mam tam taką miejscówkę z pobliskiej wsi, gdzie się zawsze zaopatruję z materiały).



Sukienka jest dość prosta. Ma fajne półokrągłe zaszewki, które robią talię, rękawy 3/4, idealną długość do kolan. To był projekt skazany na sukces. Hm... no właśnie... jak się okazało, wymiary które pracowicie posprawdzałam miały się do tych z tabelki jak ... no wiecie jak. Góra wyszła luźna (ale to ok), za to w biodrach było biedniutko. Po pierwszych kilku przekleństwach, wymyśliłam, że czasowo wszyję klin z tyłu, a w międzyczasie przejdę na dietę i za miesiąc ten klin wypruję (hehehe).

Tymczasem, prezentuję sukienkę. Wszywanie zamów krytych idzie coraz lepiej :) Sukienka ma odszycie przy szyi, a rękawy i dół podłożone są i ręcznie ściegiem krytym (i w ogóle nie widać!). Nie ma podszewki.




Pozdrawiam,

Magda

NewerStories OlderStories Home