Prezenty, prezenty...

Hej hej!

Jak Wam minęły święta? Jakie macie plany i nadzieje na ten rok? Dla mnie może być interesująco - zobaczymy, jak to się skończy ;) Mam nadzieję, że przynajmniej zdrowi będziemy - wtedy już damy sobie ze wszystkim radę. I właśnie zdrowia Wam i sobie życzę!

A teraz czas zamknąć i tutaj na blogu okres świąteczny podsumowaniem wszystkich zrobionych przeze mnie prezentów, które już szczęśliwie trafiły do obdarowanych.


Jak już wiecie, moje dziewczynki dostały namiot tipi, o którym pisałam (razem z tutorialem) TUTAJ. Po tych 2 tygodniach stwierdzam, że to był strzał w 10. Dziewczynki przesiadują tam prawie cały czas i (niestety) znoszą do namiotu absolutnie wszystko (naprawdę WSZYSTKO), więc codziennie przynajmniej raz trzeba zaganiać do porządków.

No ale czas przejść do "nowości".

Sukienka dla Gabrysi



Zabierając się do szycia planowałam codzienną jeansową sukienkę, którą moja siostrzenica mogłaby nosić kiedykolwiek. No ale wyszło, jak wyszło ;) Po raz kolejny skorzystałam z wykroju z Burdy 12/2013 nr 142. Sukienka jest z dość miękkiego jeansu w pięknym granatowym kolorze, wykończona bawełną w granatowe kwiatki. Zamiast zamka na plecach postanowiłam zrobić listwę na guziki z bawełny. Sukienka ma podszewkę również z tej bawełny.

Bluza dla Asi







Bluzę dla mojej siostry uszyłam według wykroju z Burdy 12/99 z przepięknej dzianiny z fakturą. Dzianina jest naprawdę super miękka i podejrzewam, że bluza jest w związku z tym wygodna. Ponieważ udało mi się kupić ten sam materiał w dwóch kolorach, zrobiłam kontrastową aplikację z ulubionym motywem Asi, czyli motylem. Aplikacja naszyta jest ściegiem satynowym. Nie chciałam podklejać jej flizeliną, żeby nie była sztywna, więc nie było łatwo. Dekolt wykończyłam psełdo-ściągaczem zrobionym z paska czarnej wersji dzianiny.

Fartuch dla niani Izy




Opiekunka mojego dziecka to maniaczka gotowania, która nie ma w domu fartucha (z tego, co mówiła). Zatem w ramach prezentu świątecznego uszyłam jej fartuch ze sztywnej bawełny w kuchenny wzór. Ja wychodzę z założenia, że damskie fartuszki powinny być ładne i kształtne, więc i tym razem zrobiłam wersję sukienkową. Ten fartuch to była pełna improwizacja, bo wymyślałam go w czasie cięcia tkaniny "na oko". Był to szybki projekt, myślę, że zmieściłam się w 1,5 -  2 godzinach pracy.

Tunika dla Marie




Marie to 10-letnia bratanica mojego męża mieszkająca na dalekiej północy Norwegii, przez co pomysł szycia ubrania był nienajmądrzejszy. Ostatnio widziałam ją na żywo 1,5 roku temu, ale wiadomo, jak dzieci się zmieniają... No ale skoro postanowiłam, to uszyłam tunikę według wykroju z Burdy 9/2014, model 144. Z oversize'owymi modelami jest prościej, więc czułam się pewniej niż z dopasowanym. I wybrałam rozmiar, który po prostu nosi. Na szczęście pasuje :) Tunika uszyta jest z szarej dzianiny ze srebrną nitką (zdjęcia nie za bardzo pokazują to srebrzenie się), połączonej z grafitową dzianiną, której mi trochę zostało po uszyciu sukienki dla sąsiadki (KLIK).

Torba dla Iren







Iren to mama Marie (zaraz poznacie wszystkie koneksje w mojej rodzinie ;) ). Uszyłam dla niej torbę z grubej tkaniny w grochy. Postanowiłam zaszaleć i tym razem zamiast magnesu do zamykania, wszyłam suwak. Nie wiem, na ile dobrze to zrobiłam, bo moja wyobraźnia słabo działała i kombinowałam jak koń pod górę. Torba ma bawełnianą podszewkę i dwie kieszenie w środku.

Czapka i komin dla Tomka


Dla mojego szwagra uszyłam cieplutki zestaw czapka i komin z dresówki (ta bardziej kolorowa jest gruba, z meszkiem, a czarna - z pętelką, cieńsza). I czapkę i komin można nosić na którą stronę się chce. Niestety, nie mam zdjęcia na modelu, ale dziś uszyłam taki sam zestaw dla mojego męża, tylko w innych kolorach, więc w wolnej chwili go dorwę i Wam pokażę, jak to wygląda.

Koszulka od piżamy dla mojego małżonka


A na koniec, mój małżonek też doczekał się swojego prezenciku, czyli tego, na co czekał, od kiedy mu spodnie od piżamy uszyłam (KLIK - od marca) - koszulki. No wiem, niby nic takiego, ale jakoś melodii nie było. Ostatecznie, gdy udał się kiedyś po zakupy, usiadłam, poczyniłam wykrój na podstawie kilku jego koszulek i uszyłam. Niby nic takiego, ale cieszę się, że w końcu się udało zmobilizować. Użyłam cienkiej bawełnianej dresówki, a dekolt wykończyłam ściągaczem. Dół i rękawy podłożyłam i przeszyłam podwójną igłą (uwielbiam!). W sumie miałam ok. 1h pracy. A teraz mężu zażyczył sobie jeszcze dwóch sztuk i przynajmniej jeszcze jednej pary spodni. Rozochocił się, nie ma co ;)

Jeszcze uszyłam swoim dziewczynkom i Gabrysi po różowej spódniczce z półkola na grubej ozdobnej gumie. O takie (moje dziewczynki nie doczekały się zdjęć jeszcze):


I to wszystko w temacie tegorocznych prezentów świątecznych. Trochę się napracowałam i mam nadzieję, że obdarowanym się podobały.

Pozdrawiam Was ciepło!

Magda

NewerStories OlderStories Home