Koło na rockowo

Spódnice noszę bardzo rzadko. Po pierwsze dlatego, że mam ich ze 2 na krzyż. Po drugie, bo jednak jest niewiele fasonów, w których dobrze wyglądam (albo ja nie umiem szukać). Po trzecie, bo ciężko jest je sparować z jakąś górą z szafy (przy sukienkach nie ma tego problemu). A po czwarte, nigdy ich za bardzo nie lubiłam, więc ich nie kupowałam. No ale nadszedł czas zmiany.

Spódnica z koła to najprostsza rzecz pod słońcem. Żadnych zaszewek, wykrojów, itd - po prostu koło+pasek+jakieś zapięcie i podłożenie i jest. A do tego jest to idealny krój dla szerokobiodrzastych. Biorąc to wszystko do kupy, postanowiłam, że też sobie taką sprawię. Podczas świątecznej wizyty u rodziców, odwiedziłam lokalny sklep z tkaninami, gdzie wynalazłam tę pikowaną dzianinę, przypominającą trochę skórę. I już wiedziałam, z czego będzie moja spódnica.


Po powrocie do domu ochoczo zabrałam się do szycia. Było już późno wieczorem, a skoro spódnica z koła to najprostsza rzecz na świecie, uznałam, że ją machnę w godzinkę i będzie git. Wszystko wymierzyłam, wykroiłam, wszyłam pasek, doszyłam zamek kryty i uznałam, że jednak czas lulu i skończę rano. Po przebudzeniu się wzięłam swoje "dzieło" i po pierwsze załamałam się jakością wykończenia paska, po drugie, okazała się z 6 cm za szeroka, a po trzecie, pogrubiała mnie. Chwilę się zastanawiałam, co z tym fantem zrobić i jak szybko naprawić to żałosne coś, ale uznałam, że chyba jednak najłatwiej będzie wszystko spruć i zacząć od nowa. (Prucie idzie mi już coraz szybciej). Po spruciu, naprasowałam usztywnienie do pasków na pasek (to jednak robi różnicę), zwęziłam całą spódnicę i zaczęłam od początku, okazując trochę więcej szacunku temu projektowi. Tym razem wyszło przepięknie. Jeszcze NIGDY WCZEŚNIEJ tak równiutko nie udało mi się wykończyć paska! A ponieważ dzianina jest dość gruba, postanowiłam wykończyć dół lamówką ze skosu, żeby nie mordować się z podłożeniem.





A jeszcze w temacie wszywania lamówki - dokonałam ODKRYCIA - stopki do wszywania zaprasowanej lamówki. Wykończenie tych kilometrów dołu zajęło mi z 5 minut, a lamówki nigdy wcześniej tak prościutko nie udało mi się wszyć (i to za jednym ściegiem, bez konieczności przyszywania prawej do prawej, a potem doszywania tyłu). To powiedziawszy, ta stopka dołączyła do stopki do podwijania w gronie moich ulubionych akcesoriów ułatwiających szycie.


Pozdrawiam Was ciepło!

Magda
NewerStories OlderStories Home