Pianistki

Powiem Wam w sekrecie, że jako dziecko grałam na fortepianie (jak na dziewczynkę z "dobrego domu" przystało ;) ). Dzielnie ćwiczyłam, 2 razy w tygodniu biegałam na lekcje, brałam udział w konkursach i przedstawieniach, aż po 8 latach okazało się, że nie mam za grosz talentu. No cóż... życie :) W międzyczasie przerzuciłam się na tenisa, gdzie szło mi dużo lepiej - no ale ja nie o tym. Nie wiem, czy to przez te 8 lat pracy, czy tak po prostu, ale mam niesamowitą słabość do pianin i fortepianów. Uważam, że jest to bardzo piękny i dostojny instrument i marzy mi się kiedyś mieć takie stare cudo w domu. Może właśnie dlatego, jak dojrzałam żółtą tkaninę z klawiszami, nie mogłam się powstrzymać i kupiłam wszystko, co było.

Tkanina ta raczej nie jest naturalna, jest takiej sobie jakości... ale daje niesamowity efekt. Od samego początku miałam w głowie sukienki albo spódnice dla dziewczynek z klawiaturą i wizja ta nie dawała mi spokoju, aż jej nie zrealizowałam.

Na góry sukienek korzystałam z wykroju nr 144 z Burdy 8/2014. Właściwie wykorzystałam ogólny kształt góry z rękawkami, a całkowicie przerobiłam przód i dodałam zapięcie z tyłu na guziki. Dół sukienek to bardzo mocno marszczone prostokąty. Jak widzicie, samo szycie nie było zbyt wymagające, bo wzór był super prosty, ale tkanina robi wystarczający efekt.

Dekolty wykończyłam lamówką ze skosu, rękawki są z podwójnej tkaniny, podwinięcie dołu po prostu zaprasowane i przeszyte. Na spódnice w obu przypadkach wzięłam prostokąt o szerokości 3x pas i zmarszczyłam tradycyjnie - podwójna fastryga i ręcznie.

Jak dla mnie niech szybko lato nadchodzi - my już jesteśmy gotowe :)

A teraz zapraszam na niemoralną ilość zdjęć moich modelek (musicie mi wybaczyć, ale jestem ich matką i naprawdę ciężko mi było zrobić większą selekcję):









Pozdrawiam,

Magda
NewerStories OlderStories Home