Pracownia Magdiczki po (kolejnym) przeorganizowaniu

Czuję już zbliżającą się wiosnę. A objawia się to zapałem do wszelkiego rodzaju zmian. Tym razem padło na moją pracownię. Niby była, niby już jeździłam niejednokrotnie ze wszystkimi meblami, żeby ją zoptymalizować, ale jednak to nie było to. Cały czas mi coś przeszkadzało, co powodowało, że często po prostu odechciewało mi się szyć. A w ubiegłym tygodniu dokonałam objawienia, co należało zmienić, żeby poziom komfortu pracy wystrzelił w górę.

Ale od początku, opowiem Wam historię, jak to się stało, że stałam się posiadaczką tego 20-metrowego pokoju z kominkiem na własność. Jak przeprowadzaliśmy się do tego domu, w niniejszym pokoju zaplanowaliśmy jadalnię. Taką na większe okazje (bo na co dzień mamy stół w kuchni). A do tego była tam rozkładana sofa dla ewentualnych gości, żeby w razie czego mieli swój pokój. Po paru miesiącach postanowiłam wstawić tam maszynę, żeby czasem w spokoju coś uszyć. Pamiętam rozmowę z małżonkiem na ten temat. On powątpiewał, co będę robić, jak rzeczywiście będziemy wyprawiać jakieś przyjęcie. Ja się zarzekałam, że to nie będzie żaden problem, żeby maszynę zgarnąć do kąta i wpuścić gości, itd. Wiadomo :)

I tak sobie tam urzędowałam, ilość składowanych rzeczy szyciowych wzrastała w zastraszającym tempie, a przy okazji każdej imprezy, miałam gigantyczną akcję sprzątania. I stół wynosiliśmy stamtąd do salonu, bo przecież w tej graciarni nie dało się się siedzieć z ludźmi (no cóż, obawy małżonka mogły mieć swoje uzasadnienie...). Potem wywaliłam z pokoju sofę, bo zajmowała za dużo miejsca. Od tamtej pory w przypadku najazdu gości, zatrzymują się oni w pokoju Izy, a Izuńka przenosi się do Hani. Trochę zawracania głowy, ale czego się nie robi dla miejsca w pracowni.

Ilości materiałów i akcesoriów różnej maści i pasmanterii rosła i w miedzyczasie otrzymałam od męża regał Expedit na szmaty, a jakiś czas później - komodę na kółkach na pasmenterię i akcesoria. Wtedy też przestaliśmy udawać, że ten pokój kiedykolwiek będzie jeszcze jadalnią. Więc miałam do dyspozycji stół z jadalni (rozkładany), na którym stała maszyna i owerlok (oraz cała masa śmieci) i gdzie cięłam, rysowałam, itd.. Do tego miałam regał, 2 komody i notorycznie rozłożoną deskę do prasowania. Do tego oczywiście 3 manekiny (które już poznaliście TU) i te wszystkie nieszczęsne krzesła od stołu (pozostałość po jadalni), o które się ciągle potykałam. Czyli warunki do pracy były całkiem przyzwoite. Ale...

...nareszcie zgadłam, co mnie wkurzało. Maszyny stały na stole na przeciw siebie, wokół nich cała masa bardziej i mniej potrzebnych rzeczy i ostatecznie przy każdej potrzebie skorzystania z pozostałej części stołu (a jeszcze, o zgrozo, z większym kawałkiem tkaniny) szlag mnie trafiał, bo nic tam się nie mieściło. Więc wymyśliłam, że stół trochę złożę, ale będę z niego korzystać wyłącznie do cięcia. A maszyny powędrowały pod okno na blat na nóżkach z odzysku. Oczywiście spowodowało to odrobinę zmian. Ale efekt mnie zachwycił. Cały dzień tam dziś szyłam i muszę przyznać, że komfort mojej pracy poprawił się wielokrotnie. A i stół będzie łatwiej użyć na przyjęcia ;) I przy okazji mój nowiutki cover Cezary bez problemu znalazł swoje miejsce. Same zalety (do następnego razu).

Myślę, że mam już prawie wszystko, co idealna pracownia mieć powinna. Marzy mi się tylko wyższy stół, bo przy tym (mimo, że ma te 75 cm, czyli bez dramatu) moje plecy odmawiają współpracy. Ale może w przyszłości coś się zorganizuje... Teraz tylko muszę przemyśleć kwestię dekoracji. Na szczęście nie pali się.

Zapraszam na spacer po moich 20 metrach:

Składzik tkaninowy, stacja parowa ("dająca zajęcie" jednemu z krzeseł) i tablica na wszystko, o czym chcę pamiętać

Tkaniny ... posegregowane nawet według rodzaju i zastosowania

Stacja parowa (to niestety bydle jest)

Elna

Stefek

Cezary

Biurko z całą gromadką, komody na wszystko, co niezbędne i Matylda


Stół na środku pokoju (pod żyrandolem) i manekiny - Matylda, Basia i Helenka



Kolekcja Burd i pozostałych magazynów z wykrojami od '88 roku


Czy Wy też w ramach początku wiosny robicie porządki i organizujecie sobie zmiany w życiu? Jak tam Wasze pracownie? Może macie jeszcze jakieś sugestie, co mogłabym ulepszyć? A może jakieś inspiracje dekoracyjne?

Magda
NewerStories OlderStories Home