Witamy wiosnę

Z okazji pierwszego dnia, kiedy wiosnę czuło się od rana do wieczora, zapraszam na prezentację mojego nowego wiosennego ciucha - spódnicy w stylu lat '50, z kontrafałdami. Tkaninę kupiłam (wiadomo!) w Outlecie Tkanin. Zakochałam się w niej od pierwszego spojrzenia i, zaskakująco dla mnie, od razu wiedziałam, co z niej powstanie. I jak tylko doszłam do siebie po operacji dentystycznej, od razu usiadłam i ją uszyłam.

Tkanina jest całkiem elastyczna, ale ja postanowiłam nie wykorzystywać tej cechy. Spódnica miała być szeroka i elastyczność do niczego nie była mi potrzebna. No ale również nie przeszkadzała. Postawiłam na prostokąt z sześcioma głębokimi kontrafałdami.

Rozważałam kieszenie w szwach bocznych, ale ostatecznie zrezygnowałam z pomysłu na rzecz zamka z boku (zamiast z tyłu). Starałam się też nie przekombinować, bo tkanina jest tak piękna, że moim zadaniem było po prostu nie zepsuć efektu.

Zarówno podłożenie dołu, jak i wykończenie paska od spodu, zrobiłam ręcznie - dzięki temu wykończenia są eleganckie i nie psują efektu. Rozważałam pomysł podszewki i ostatecznie nie zdecydowałam się. Tkanina, z jakiej szyłam nie grozi czepianiem się do rajstop albo przyklejaniem do nóg, więc to chyba byłby zbędny wysiłek (a ja nie mam żadnego poliestru przy nogach).

A na deser, przedstawiam też moje (względnie) nowe buty w wiosennej kolorystyce :)



Pozdrawiam,

Magda

NewerStories OlderStories Home