Relacja z teściową

Z doświadczeń wielu kobiet wokół mnie wynika, że z teściową relacje układają się różnie - zazwyczaj gorzej niż lepiej. W moim przypadku jest całkiem dobrze. Myślę, że może to być wypadkowa mieszkania około 1500 km od siebie, bariery językowej, różnic kulturowych i traktowania przez nią swojego syna jak normalnego człowieka. W każdym razie moja teściowa jest (zaraz po mężu) moim największym szyciowym wsparciem, kibicem i inwestorem (wszystkie maszyny, na których szyję, dostałam od moich teściów). Za co jestem jej ogromnie wdzięczna.

Na początku kwietnia teściowa miała urodziny. Mężu miał za zadane wymyślić prezent - i wymyślił. W ramach prezentu miałam uszyć jej tunikę. Bardzo, bardzo się stresowałam tym zadaniem, bo w tym przypadku nie ma to tamto. Teściowa jest osobą bardzo wymagającą i jak coś jej się nie podoba, to się nie podoba. I nie ma zmiłuj. No ale jak odwiedzili nas na święta, udaliśmy się do Outletu, wybrała sobie tkaniny. Potem zaakceptowała wykrój z Burdy, uszyłam wersję próbną, przymierzyła, naniosłyśmy poprawki i zostałam sama z projektem do zrealizowania. W minioną niedzielę tunika poleciała do Norwegii i zobaczymy, jak to z nią będzie :)

Skorzystałam z super popularnego wykroju z Burdy 2/2015, na sukienkę nr 129. Mimo, że jest przewidziana dla kobiet niskich (a teściowa ma ok. 170 cm, więc niska nie jest), to nie było problemu. Szyłam z satyny bawełnianej i zdecydowałam się na podszewkę z batystu bawełnianego. Podszewka powoduje, że tunika zupełnie inaczej leży. Natomiast batyst jest mięciutki i przewiewny, więc idealny na lato.

A jak Wam się układa z mamami Waszych mężczyzn?

(Przepraszam za zdjęcia - tunika w ogóle nie nadaje się na moją figurę, a do tego nie miałam, co założyć na dół, co by chociaż trochę pasowało. To wszystko zaowocowało wrażeniem piżamowym)





Pozdrawiam,
Magda
NewerStories OlderStories Home