Zmiany, zmiany...


Dziś całkiem nieszyciowo... ale powiem Wam o maluteńkiej rewolucji w naszym życiu, która zapewne wpłynie na mają produktywność szyciową.

Wraz z moim mężem postanowiliśmy, że czas na zmiany i niebawem przeprowadzamy się do Norwegii. Jak zapewne wiecie, mężu jest Norwegiem, więc po kilku latach mieszkania w Polsce, spróbujemy gdzie indziej. I jak dobrze pójdzie, zamieszkamy gdzieś nad morzem i z okna będziemy mieć widoczek, jak powyżej. (no dobra... pewnie nie - ale nad morze i tak będzie rzut kamieniem)

Co czuję? W głowie kłębi się mnóstwo pytań:

  • czy to na pewno dobry pomysł? (wierzę, że tak) 
  • co ja tam będę robić? (hm... dobre pytanie) 
  • jak się wpasuję w to społeczeństwo? (to mnie najbardziej przeraża)
  • ile mi zajmie nauczenie się języka? (mam nadzieję, że nie za długo)
  • czy znajdę tam przyjaciół?
  • co z kontaktami z rodziną i przyjaciółmi tutaj?
  • jak dziewczynki zniosą zmianę właściwie wszystkiego?
  • jak sobie poradzę przez te kilka miesięcy, kiedy ja i dziewczynki będziemy jeszcze tu, a mężu już tam?
  • jak ja spakuję i przewiozę całą nasza chałupę?
  • itp, itd

Jednym słowem - trzymajcie kciuki! Wierzymy, że wszystko, co się wokół nas dzieje, pcha nas w tym kierunku. I to nas uświadcza w przekonaniu, że robimy dobrze. Ale mimo wszystko ... będzie armageddon :)

Magda
NewerStories OlderStories Home