Do dwóch razy sztuka?


Pamiętacie sukienkę, którą szyłam dla koleżanki na wesele? No to dziś mam dwie dobre wiadomości. Powstała druga, bardzo podobna, ale w innej kolorystyce. Oraz dotarły do mnie zdjęcia na człowieku obu kreacji.

A dlaczego uszyłam dwie prawie identyczne kiecki dla tej samej osoby? Bo Marysia miała kryzys decyzyjny, jak wybrałyśmy się do Outletu wybierać tkaniny i wystarczającym wyczynem było zejście do dwóch najulubieńszych. Opcja jednej wersji była nierealna. A ponieważ i wesel było więcej niż jedno, to dwie kiecki były optymalne.

Sukienka druga tym się różni od pierwszej, że góra jest z dzianiny (a nie żakardu). Jednak potraktowałam ją jak tkaninę i użyłam podszewki nieelastycznej. Wykrój już był, byłam pewna, że jest idealny, więc druga sukienka była już szybką sprawą.

Która Wam się bardziej podoba?







NewerStories OlderStories Home