Magdiczka na nowo - krok pierwszy


Bardzo, bardzo Was przepraszam za naprawdę długą nieobecność. Coś tam produkowałam na facebooku, ale na blogu trwała cisza. Niestety, projekt "przeprowadzka" kosztował mnie więcej niż myślałam i nie było ani czasu ani weny ani ochoty pisać. O pomysłach już nie wspominając. Ale w ubiegłym tygodniu wybrałam się na wycieczkę do Warszawy, odpoczęłam i wróciłam już do względnie uporządkowanego nowego życia. No to zaczynamy!

Niniejszym inauguruję nowy cykl postów: "Magdiczka na nowo". Mam nadzieję, że pomoże mi on uporządkować moje myśli i szafę i oczywiście planowanie kolejnych projektów.

O co chodzi? Pisałam Wam ostatnio na Facebooku, że nowy klimat i ukształtowanie terenu, w jakim mieszkam, wymuszają na mnie zmiany stylu i uzupełnienia garderoby. Oprócz tego, przestaje mi się podobać to, co podobało mi się do tej pory (starzeję się?). No i dobiłam do momentu, kiedy szafa wypchana jest po brzegi , a ja naprawdę nie mam się w co ubrać. Ubrań mam mnóstwo, w części nie czuję się całkiem dobrze, większość nie pasuje do niczego. A ja codziennie biegam w tym samym (co również tyłka nie urywa).

Sami widzicie - nagromadzenie wzorów i kolorów, całkiem bez sensu :)

Plan jest następujący: Skrupulatnie przejdę przez porady Asi z książki "Slow fashion. Modowa rewolucja" (Asia prowadzi bloga Style Digger) i Wam na bieżąco zrelacjonuję kolejne kroki. Trochę juz zrobiłam przygotowując się do przeprowadzki (4 worki ubrań i 2 worki butów i torebek wyjechały w siną dal), ale jak pokazuje praktyka, to była tylko rozgrzewka.

Czas na rachunek sumienia. Oto moja prywatna lista modowych/stylowych grzechów:

  • cała masa nieprzemyślanych zakupów (bo takie tanie..., bo takie kolorowe..., o! jaki piękny print!)
  • brak określonego stylu (no niestety, trzeba spojrzeć prawdzie w oczy - mam wszystko, od sasa do lasa)
  • niezbyt udane projekty, które sama uszyłam i z którymi ciężko mi się rozstać. Nawet je noszę i jednocześnie wiem, że to nie jest najlepszy wybór
  • czekanie ze zmianami i zakupem nowych spodni na czas "kiedy schudnę". Well... postępów brak, a jedyne spodnie zaraz wyzioną ducha.
  • najczęściej noszę leginsy (sic!), bo mam ich kilka par i są wygodne. Tak, wiem..........
Ostatnio ruszyłam głową i przedstawiam listę priorytetów dla nowej mnie:
  • wygoda - każdy spacer po okolicy to nienajgorszy trening. W ołówkowej spódnicy i botkach na obcasach mogę się ewentualnie jedynie zabić.
  • dopasowanie do pogody - zauważam zmianę po przeprowadzce z klimatu kontynentalnego na morski. Tutaj jest wilgotno i często wietrznie, więc moje ubrania powinny dawać mi komfort termiczny. 
  • włókna naturalne (ewentulanie dobre, sportowe syntetyki - oddychające i takie tam) - z powodu opisanego w punkcie wyżej
  • przekonanie, że zawsze wyglądam dobrze - muszę w końcu pogodzić się z tym, że wyglądam, jak wyglądam. Wiem, co eksponować i co maskować i muszę przestać udawać, że noszę rozmiar S i nic mi nigdzie nie wystaje. Poza tym od niedawna wyjścia do przedszkola i supermarketu są jedynymi z nielicznych wyjść w ogóle, więc niechlujstwo nie wchodzi w grę dla utrzymania względnego poziomu samozadowolenia.
  • mniej dziwnych printów we wszystkich kolorach tęczy. Obawiam się, że już wyrosłam z tych wszystkich kwiatków. Czas stonować trochę garderobę - wtedy będzie i bardziej elegancko i więcej będzie do siebie pasować. Nie twierdzę, że całkiem wywalam wzorzyste rzeczy, ale czas je trochę ograniczyć.
A na koniec analiza mojej sylwetki. Myślę, że najbliżej mi do gruszki (której się przytyło). Mam ładne ramiona i dekolt oraz nogi od dolnej części ud w dół dają radę. Natomiast to, co chcę tuszować, to szerokie siedzenie, masywne uda, brzuch i krótka szyja. Proste :)


Na najbliższe dni zabieram się za porządku w szafie. I tak przy każdej rzeczy odpowiem sobie na 3 pytania:

  • czy noszę to regularnie?
  • czy odczuwam prawdziwą przyjemność, gdy mam to na sobie?
  • czy czuję się w tym najlepszą wersją siebie?
(cyt. "Slow fashion. Modowa rewolucja" Joanna Glogaza)


To będzie ciężkie doświadczenie - przecież te definitywnie złe wybory już wywaliłam. No i pytania 2 i 3 chyba spowodują, że nic nie zostanie ;) No ale tak bardzo szkoda pozbywać się jeszcze dobrych rzeczy... Będę twarda! Przynajmniej spróbuję...



A w międzyczasie popracuję nad sprecyzowaniem swojego nowego stylu. Pomożecie mi troszkę? Wiecie, jak wyglądam. Podeślijcie lub napiszcie w komentarzach, w czym byście mnie widzieli. Możecie też podglądać i komentować mojego pinteresta na ten temat (ta tablica dopiero powstała, więc wybaczcie mizerną kolekcję pinów ;) ).



Kto dołącza do mnie do wyzwania? Uporządkujmy swoją szafę razem :) Dajcie znać.

Trzymajcie się ciepło! Za tydzień zamelduję się z postępami.
NewerStories OlderStories Home