Magdiczka na nowo - podsumowanie pierwszego tygodnia i analiza kolorystyczna





Na dobry początek tygodnia, melduję wykonanie zadania. Garderoba została przejrzana. Wyjęłam wszystkie rzeczy i przy każdej zastanawiałam się, czy ją w ogóle noszę, czy się sobie w niej podobam i czy do mnie pasuje. Jako wsparcie zorganizowałam sobie męża i gdy miałam wątpliwości, on decydował, czy mu się w danej rzeczy podobam, czy nie. Poszło szybko, bezproblemowo i zaowocowało kolejnym workiem niepotrzebnych ubrań.

Chcecie zobaczyć co wywaliłam i dlaczego?

No to proszę, niewielka próbka:


Są to rzeczy, w których nigdy nie czułam się, jakbym wyglądała dobrze (żakiet i sweter), które mają zły fason (sukienka i kolorowa bluzka) albo są z materiału o fatalnym składzie i to da się odczuć (bluza z widoczkiem). Z rzeczy mojego autorstwa wyleciały m.in. dwie spódnice: z koła z dzianiny pikowanej (zobaczycie ją TU) i z pianki (właśnie TA). Mimo tego, że fasony "koliste" raczej mi służą, to jednak ta pikowana mogłaby być z połowy koła (na całe ona jest zbyt gruba i dodaje mi sporo w biodrach), a ta z pianki jest na gumce, więc całkowite nieporozumienie.

A oto moje najulubieńsze rzeczy, które  dobrze robią mojej sylwetce i świetnie się w nich czuję (plus jeszcze kilka, które z różnych przyczyn na zdjęcia się nie załapały):



Jak widzicie, w obu kategoriach są wytwory moich rąk. Cieszę się, że nie tylko w pierwszej ;)

Ostatecznie moja garderoba mocno się przerzedziła. Nie powiem, mam braki w niektórych obszarach. Ale przed sprzątaniem też je miałam, tylko ciężej je było dojrzeć.
Najbardziej palącymi potrzebami są:
  • koszulki, bluzki i topy - część z tego, co zostawiłam, też jest do odłożenia, ale póki co muszę mieć, co nosić
  • czarne spodnie
  • zapinana bluza (to się już powoli produkuje)
Za 2 tygodnie jadę do Warszawy, więc przeciągnę siostrę po sklepach - może coś upoluję i przede wszystkim potestuję fasony i kolory. A do tego czasu będę się przygotowywać z teorii :)

Poszukiwanie stylu - analiza kolorystyczna

A co do teorii, dziś opowiem Wam o analizie kolorystycznej. Do niedawna traktowałam ją jako jakieś dziwactwo. Nawet kiedyś z nudów szukałam testów na określenie swojej pory roku, ale były takie wkurzające, że nigdy nie dobiłam do końca. Ale pod moim poprzednim postem został mi polecony blog ubierajsieklasycznie.pl, gdzie znalazłam genialne krok po kroku na sprawdzenie, jaką jesteśmy porą roku. 


Najpierw, określamy, czy jesteśmy typem ciepłym, czy chłodnym. Wszystkie sposoby, jak to zrobić, znajdziecie we wpisie na Ubieraj się klasycznie. U mnie poszło szybko, bo już metoda z kolorem żył nie pozostawiła wątpliwości. Jestem typem ciepłym, bo moje żyły są bez wątpienia zielone. To było łatwe. Idziemy dalej.

Skoro jestem ciepła, to muszę być albo wiosną albo jesienią. Pomoc w określeniu pory roku znajdziecie w tym wpisie. Przy tej kwesti wahałam się trochę dłużej, ale obstawiam jednak jesień. Mam ciemne oczy, ciemnawą skórę (jak się opalę ;) ) i raczej na pewno jestem mniej świeża niż więcej. (jeżeli ktoś z Was ma inne zdanie, bardzo poproszę o komentarz).

A jesień (jak każda inna pora roku), ma 3 podtypy. I przy tym zadaniu już całkiem zaczęłam kapitulować. Jesień może być intensywna, prawdziwa/ciepła albo stonowana. Wyeliminowałam jesień intensywną, bo źle wyglądam w różowej pomadce. Obstawiam jesień prawdziwą, ale nie jestem pewna. Bo i pod opisem stonowanej mogę się podpisać (chyba?). Jak myślicie?
Tak czy inaczej, wydrukuję sobie paletki kolorów proponowane dla obu typów i jak pójdę na rekonesans, sprawdzę w czym jest mi lepiej. Albo pogrzebię w swoich materiałach i się poobwijam różnymi kolorami... Obstawiam, że kolory prawdziwej jesieni są mi bliższe.

I zrobione! Fajna zabawa, prawda? Może też zastanowicie się nad swoimi kolorami?
Ja już zaczęłam  wyobrażać sobie siebie w tych wszystkich zieleniach, bordo i rudych i podoba mi się ta wizja. 

Muszę posortować swoje tkaniny i odłożyć wszystko to, co odpowiada moim kolorom. A potem tylko z nich szyć :) Pokażę Wam, co znajdę, za tydzień. 

W następnym odcinku będę też analizować swoją sylwetkę i fasony, które z nią współgrają.

Pozdrawiam ciepło!
Magda

p.s. tak, coś tam szyję. Na razie różne duperelki, ale chodzę wokół większych projektów. Mam nadzieję, że jeszcze w tym tygodniu pojawi się jakiś wpis "szyciowy".




NewerStories OlderStories Home