Rok zmian



Rok 2015 był dla nas ... ciekawy. Już w noc sylwestrową w ubiegłym roku podejrzewaliśmy, że witane przez nas 12 miesięcy najprawopodobniej wywróci nasze życie do góry nogami. Nic nie było przesądzone, ale tak czuliśmy. Ale czuliśmy także, że będą to zmiany na lepsze (i to trzymało mnie w pionie).

Teraz nadszedł czas na podsumowanie. A potem na wyznaczenie celów na rok następny. Ale ta druga część pojawi się w kolejnych odcinkach.

1. Rewolucja


Wszystko okazało się w maju. Wiedzieliśmy już, że na pewno czeka nas przeprowadzka do kraju męża. Wiedzieliśmy także, kiedy mężu musi się tam przenieść. I wiedzieliśmy, że nadszedł czas wypowiadania mojej pracy - co determinowało przeprowadzkę moją i dziewczynek. Po wielu głównie trudniejszych rozmowach, powstał plan. Najpierw wspólne wakacje w Polsce, potem małżonek jedzie do Norwegii, a dwa miesiące później ja ładuję wszystkie nasze graty na ciężarówkę i wszyscy razem ruszamy w stronę naszego nowego życia.

Jak zaplanowaliśmy, tak zrobiliśmy. Znaleźliśmy dom do wynajęcia z widokiem na fjord i Oslo. Mężu wyjechał, a ja rozpoczęłam 2-miesięczny rollercoster z pracą, dziećmi, pakowaniem i zamykaniem spraw w Polsce. Myślałam, że dobrze to znosiłam, ale kolejne miesiące pokazały mi, że chyba jednak nie. Cóż :) I tak teraz żyjemy sobie nad morzem, przyzwyczajamy się do nowego i mogę przyznać, że jest nam tu coraz lepiej.

Pewnie Was zainteresuje, co jest dla mnie nowością. No to proszę:

  • ceny, oczywiście. Do ich poziomu do tej pory nie mogę się przyzwyczaić. Jest masakrycznie drogo. Ale już zapowiadają od lutego podwyżki - żeby mi nie było zbyt komfortowo ;)
  • klimat i potrzebna garderoba. W przedszkolu dziewczynek co chwila proszą mnie o doniesienie ubrań, o których może i słyszałam, ale nigdy nie czułam potrzeby ich posiadania. Ale jest coraz lepiej i dziewczynki są wyposażone coraz kompletniej. Do tego zakupem z ostatnich tygodni, który mnie najbardziej uszczęśliwił, są przyczepiane do butów "kolce", dzięki którym utrzymuję się w pionie na oblodzonych drogach. Przyznać się, kto ma takie "raki"? ;P Ja w Polsce nie wiedziałabym nawet, gdzie ich szukać. A tu je kupiłam w supermarkecie pewnego pięknego, oblodzonego dnia.
  • język. Nie jestem w szoku, że wszyscy tutaj mówią po norwesku :D Prawie wszyscy w sumie mówią i po angielsku. Ale norweski jest niezbędny, jeżeli chcę tu pracować. Opcja znalezienia pracy bez tego języka jest baaardzo mało realistyczna. Więc jest to największe z moich wyzwań.

Nie wiem dlaczego, ale przeczucie, że decyzja o przeprowadzce była jedną z lepszych, jakie mogliśmy podjąć, nie dość, że mnie nie opuszcza, ale nawet jest coraz silniejsze. To dobrze wróży, mam nadzieję :) Póki co jesteśmy szczęśliwi.

2. Praca


Gdy zdecydowaliśmy się na przeprowadzkę, zrezygnowałam z pracy. Do tamtej pory pracowałam w IT w korporacji. Do tamtego miejsca doprowadziła mnie cała masa zbiegów okoliczności. Czy było to to, co zawsze chciałam robić? Nie wiem. Wiem, że jak po raz ostatni opuszczałam biuro, poczułam ulgę. (Ale mogło być to spowodowane również przemęczeniem). Teraz mam ten komfort, że mam czas na to, żeby się porządnie wsłuchać w siebie i wybrać jakąś nową/starą drogę dla siebie. Od tygodnia wszystkie moje dzieci chodzą już do przedszkola, więc pora zabrać się do roboty. Tak szczerze Wam powiem, że im dłużej myślę, co dalej, tym mniej jestem pewna czegokolwiek. Ale po kolei - najpierw język. A potem się zobaczy. Rozważam dokształcenie się. Albo w stronę IT (może programowanie?) albo w stronę projektowania i szycia. Muszę pomyśleć. Wiem jedno. Rola gospodyni domowej to tak nie bardzo :P

Jednym słowem, powiedziałam 'A' odchodząc z pracy. I teraz czas na jakieś 'B'...

3. Dzieci


Moje królewny zdecydowanie potrzebują matki. Takie tam nowe odkrycie ;) Jednak zapitalając w korporacji i wracając wieczorem zmęczoną i wściekłą jak osa, nie byłam w stanie być dobrą mamą. Dlatego ostatnie miesiące były dla nich i mam nadzieję trzymać rękę na pulsie i nie dać się zwariować po raz kolejny.

A tak poza tym dziewczynki wyszły już z okresu niemowlęcego. Hania powoli uczy się pisać i coraz ciekawiej rysuje. A Iza, po wielokrotnych bojach, w końcu ogarnęła temat toalety. Poza tym wychodzą ich charaktery. Hania jest dość bezkonfliktowa i jest wielką fanką kompromisu. Za to Iza to mała zgaga i jest w stanie zaakceptować jakąkolwiek karę, byle by postawić na swoim. Twardy orzech do zgryzienia :)

4. Blog i szycie


No i oczywiście to, co pozwala mi trochę się odciąć - szycie. A jak szycie, to i blog. W tym roku (póki co) opublikowałam 39 wpisów. Nie ma szału, ale jest coraz lepiej. A ponieważ teraz robię przemyślenia odnośnie planów i celów na rok kolejny, mam pytanie do Was:

Co chcielibyście, żebym publikowała tutaj? Na jakich tematach powinnam się skupić?

Pytam, bo korzystając z czasu, chcę trochę ożywić to miejsce. I fajnie by było je ożywić w kierunku, w jakim Wy byście tego chcieli. Bardzo liczę na Wasze opinie i sugestie.

A wracając do szycia, uszyłam całą masę rzeczy bardziej i mniej udanych. Myślę, że coraz bardziej się rozwijam, a moje projekty są coraz bardziej przemyślane. Ciągle robię kupę błędów, ale czuję, że jest coraz lepiej. Projekty ubiegłego roku, z których ciągle jestem bardzo dumna, to:
O porażkach gadać nie będziemy ;) Jak widzicie, szycie dla mnie nie idzie mi na tyle dobrze, żeby było się czym chwalić w podsumowaniu.

5. Ja


No i na końcu ja. W tym roku wzięłam się za siebie i:
  • wróciłam do wiele lat temu porzuconego projektu, czyli założyłam aparaty na zęby i na 30 urodziny będę miała prezent w postaci prostych (w końcu) zębów
  • doprowadzam na ładu swoją garderobę. Wiem już w jakich kolorach i fasonach mi dobrze. Wiem, dlaczego na swetry z akrylu już nie patrzymy ;) A moja szafa zaczyna wyglądać tak, jak chciałabym ją widzieć.
  • SCHUDŁAM!!! Niezbyt dużo, ale wystarczająco, żeby poczuć się lepiej. 

To był dobry rok. I ciężki. Kolejny też będzie trudny, bo trzeba będzie wybrać jakąś ścieżkę zawodową i nauczyć się porządnie języka. Oby zdrowie nam wszystkim dopisywało - wtedy ze wszystkim damy sobie radę.

Życzę Wam wszystkim zdrowego i dobrego roku 2016! 



NewerStories OlderStories Home