Na dobranoc


W tym roku osobiście robiłam prezenty tylko dla najbliższych (czyt. dla męża i dziewczynek). Ale za to wszystkie były od serca, nawiązujące do tego, co kochają.

Tak się złożyło, że Hania i mężu załapali się na taki sam prezent - piżamy (szczerze mówiąc, zdałam sobie z tego sprawę dopiero 24 grudnia wieczorem). A każda z nich miała swoją historię.

Hania i jej kocyk

Hania ma swój kocyk. Od pierwszego dnia swojego życia. Kocyk jest z jednej strony z dzianiny bawełnianej, a z drugiej - z mięciutkiego futerka (?). Kupiliśmy go razem z całą masą innych rzeczy wyprawkowych. I Hania pokochała go prawdziwą miłością. Do teraz, kocyk towarzyszy jej każdej nocy do spania, przytulania i we wszystkich trudnych sytuacjach. Jest jej uspokajaczem, przyjacielem i powiernikiem.  Czasem służy do pakowania wyimaginowanych prezentów dla Izy (ale Iza szybciochem musi opakowanie zwracać). Bywa i kocem piknikowym. I tkaniną do upinania na manekinie. I wszystkim, co można sobie wyobrazić (plus to wszystko, co nam, starym, się w głowach nie mieści). Po 4,5 roku intensywnego użytkowania, wygląda jak kupa nieszczęścia, nawet powiedziałabym, że gorzej od naszych szmat do podłogi, ale cóż, opcja wyrzucenia lub wymienienia na inny nie istnieje :)




Jakiś czas temu natknęłam się w outlecie na taką samą dzianinę, jak na kocyku. I przyszło mi do głowy, żeby uszyć z niej dla Haneczki piżamkę. Jak zaplanowałam, tak zrobiłam.



Skorzystałam z wykrojów Ottobre kids 1/2015 (modele 16 i 17) na tunikę i leginsy. Tunikę uszyłam z "kocykowej" dzianiny połączonej z różową na rękawach, kieszonkach i dekolcie (dekolt wykończony jest od wewnątrz lamówką z dzianiny różowej). A spodenki są różowe na gumce, z kocykowym wykończeniem na dole. Spodnie teraz są podwinięte, natomiast są tak uszyte, żeby można je było rozwijać (mogą być dłuższe o 5 cm). No i oczywiście można spać tylko w tunice jako koszuli nocnej.

Podłożenia w kieszonkach, na dole, rękawach i przy dekolcie przejechałam na coverze. A reszta tuniki jest zszyta owerlokiem. Był to projekt szybki, łatwy i przyjemny.




Hania było wniebowzięta. Ale upewniła się, czy nie oznacza to, że chcemy zabrać jej kocyk ;)


Mężu i niedzielne lenistwo


A mój mąż już od dłuższego czasu jęczał o piżamę. Ale taką porządną, która zda egzamin podczas leniwych dni. Do tego, żeby góra zastąpiła jego najukochańszą bluzę. A spodnie były na tyle długie, żeby starczyły dalej niż do kostek (co w przypadku kupnych długich spodni od piżamy jest nierealistycznym życzeniem, ze względu na zbyt długie nogi). I żeby była wygodna i ciepła.
Dla mnie motywacją było nie tylko życzenie męża. Po prostu nie mogłam już patrzeć na to niebieskie coś, co snuło się po domu ;) Dotychczasowa koszulko-bluza była już co najmniej wysłużona. Po pierwsze, rozpadała się. A po drugie, była już wyjątkowo nieprzyjemna w dotyku. No i w za krótkich spodniach mężczyźni nie wyglądają zbyt kusząco ;)



Po raz kolejny skorzystałam z wykroju z Burdy 12/2010 (model 134) na męskie spodnie od piżamy. Niestety, jak ostatnio szyłam z tego modelu, bardzo niechlujnie przygotowałam szablon, więc musiałam robić go od nowa, tym razem porządnie :) Trochę żałuję, że nie zmodyfikowałam wykroju i nie dodałam kieszeni. Może następnym razem. Spodnie są na gumce, z dodatkowym sznurkiem do zawiązywania. Bałam się tej kratki, że krzywe łączenia na szwach będą psuły efekt, ale nawet udało się nie skopać.



Wykrój na bluzę zrobiłam, odrysowując to niebieskie paskudztwo. Po pocięciu dzianiny, zorientowałam się, że może być za wąska w ramionach, więc pojawił się pomysł wstawek z kraty. Rękawy i dekolt wykończone są ściągaczem, a dół podwinięty i podłożony cowerlokiem.



Mąż jest zadowolony. Ja też. Jemu jest ciepło i wygodnie. A mi podoba się, jak w tym wygląda. A niebieska bluza została już zabrana przez śmieciarkę :D

W następnym odcinku prezenty dla Izuńki (która, o dziwo, piżamy nie dostała).

Pozdrawiam Was ciepło z zimnej Norwegii!

Magda
NewerStories OlderStories Home