Kamizelka na dwa razy


Ostatnio przeżywam fascynację "dwustronnością" ciuchów. Tak naprawdę nie wiem, skąd mi to się wzięło. Chyba jak widzę opcję, to korzystam. Dziś pokażę Wam moją nową, cieplutką kamizelkę, którą mogę nosić na 2 strony.

Kamizelka uszyta jest na podstawie wykroju z "Alt om Håndarbeide" 13/2015, model 105. Z jednej strony użyłam bordowej, grubej wełny. A z drugiej - granatowego jeansu.
Wełnę kupiłam jakiś czas temu. Kolor mnie "kupił" i nie mogłam jej zostawić. Nawet pomimo faktu, że była jedynie końcówka 2 m. Chodziłam koło niej już od jakiegoś czasu, ale na płaszcz było tego za mało. Na poncho (które też mi się marzy) również. Ostatecznie poszło na kamizelkę (a i zostało jeszcze na coś dla dziewczyn). Alternatywnie myślałam o szarej wełnie (trochę cieńszej), ale jak już się nauczyłam, szary to nie do końca mój kolor i mam go już i tak za dużo w szafie.



Jak już wybrałam bordo, dłuuuugo kombinowałam, co dać na drugą stronę. W pierwszej opcji była zwykła, grubsza podszewka o pięknym ornamentowym wzorze. Ale jakoś nie do końca było idealnie. A granatowy jeans okazał się w punkt. I wtedy urodził się pomysł dwustronności. Jak wiecie, kamizelka bez żadnych zapięć czy podłożeń aż się prosi o dwustronność. Zwłaszcza, że miałam dwa przepiękne kolory :)



Szycie szło prosto i przyjemnie do momentu kombinowania przy szlufkach. W oryginalnym projekcie szlufek nie było w ogóle. Ale dla mnie jak jest pasek, to lubię, jak jest jakoś przytrzymany, żeby go nie zgubić. Najpierw uszyłam szlufki z materiałów wierzchnich i wszyłam je w szwy boczne. Ale ponieważ były bardzo grube, dodawały mi kilka centymetrów w talii, czego chciałam uniknąć. Myślałam, żeby je przyszyć bardziej na plecach, ale ostatecznie zdecydowałam się na cieniutki łańcuszek z kordonka, który sobie zaplotłam na szwach. Kordonek miałam tylko czarny (szkoda, że nie granatowy), ale ponieważ jest na linni szwu, prawie go nie widać. I pełni swoją fukcję.



Najbardziej żałuję, że nie zrobiłam kieszeni, bo bardzo mi ich brakuje. Z drugiej strony zapewne po kilku godzinach zapełniłabym je zasmarkanymi chusteczkami moich dzieci i innymi "niezbędnikami" i moje biodra wyglądałyby jeszcze bardziej jak beczułki. Więc może i lepiej ;)


Pasek jest dwustronny, więc można go nosić kontrastowo do reszty, albo w tym samym kolorze. Przestębnowałam go wokół długim ściegiem, więc wygląda fajnie.


Co myślicie o takieg grubaśnej kamizelce? I w ogóle, jak Wam się podobają kamizelki? U mnie w szafie nie było kamizelek gdzieś od liceum, bo ich nie znosiłam. Ale ostatnio coraz bardziej mi się podobają. Nie wiem, czy dlatego, że od paru sezonów kamizelki coraz częściej pojawiają się na wybiegach i jakoś podprogowo przekonałam się do tego elementu. Czy po prostu dorosłam? (moja mama, na przykład, bez kamizelek sobie nie wyobraża życia)

Ja teraz (jak mi się znowu przytyło) najbardziej lubię ją nosić całkiem bez paska. Ale za 2 kg będzie idealna z paskiem ;)

Trzymajcie się ciepło!

Magda

NewerStories OlderStories Home