Na niedzielne lenistwa


Zgodnie z Waszymi prośbami, przedstawiam post o męskim wdzianku. A co ja mogłam uszyć męskiego? Oczywiście, piżamy! :D Mój mąż, od kiedy odkrył, że potrafię uszyć wystarczająco długie spodnie od piżamy, zamęcza mnie o kolejne przy każdej okazji. Uszyłam już dwie pary (pisałam o nich TU i TU). Ale nie było wystraczająco. A jak ostatnio jechałam do Warszawy i zapytałam, co mu przywieźć, to powiedział, że materiał na piżamę. Materiał nawet wtedy kupiłam, ale jakoś motywacji mi brakowało, żeby z niego skorzystać.

Bodziec pojawił się przy planowaniu prezentu urodzinowego dla mojego taty. Pierwotnie planowałam bluzę z luźnym/szerokim kominem. Ale jak już kombinowałam, z czego ją uszyć, mama zaczęła mi narzekać na jego spodnie od piżam. Że wszystkie się kurczą i wyglądają jak kupa i że przydałyby mu się jakieś porządne. Nie ma co, zaraz zacznę się specjalizować w męskich piżamach. (Swoją drogą, co to za ciekawostka przyrodnicza?! Z moim małżonkiem to jeszcze rozumiem, że ciężko kupić, bo jest ponadprzeciętnie wysoki z nieproporcjonalnie długimi nogami. Ale tata?! Wzrost i postura tzw. średnia krajowa, a i tak jest bida. No nic...). Jak zostało ustalone, że mają być spodnie od piżamy dla taty (z wyraźną wskazówką, że bez góry, bo koszulek ma więcej niż potrzebuje), to i małżonek się załapał.

Dowód na to, że były 2 pary ;)
Skorzystałam z nieśmiertelnego wykroju z Burdy 12/2010 (model 134). Tym razem dokonałam modyfikacji i zrobiłam kieszenie (mąż marudził, że przy jego piżamowych niedzielnych posiadywankach brakuje mu kieszeni). Na szczęście kupiłam więcej bawełny, więc ledwo bo ledwo, ale starczyło na dwie pary. Materiał  granatowo-szara bawełna z elastanem - z prawej strony bardziej szarawy, w drobniutki wzorek, a z lewej również we wzorek, tylko bardziej granatowy. Ponieważ lewa strona też była śliczna, kieszenie i pasek są "na lewo".



W pas wciągnęłam gumę oraz troczki, dzięki czemu można sobie reglować obwód pasa (co jest przydatne w przypadku szycia na odległość, bez ani jednej miary).



Jak już wspominałam, mama prosiła, żeby tacie koszulki nie szyć. Ale małżonek o koszulkę poprosił. Wykorzystałam jasnoszary, melanżowy jersey bawełniany i "wykrój" zrobiony na potrzeby bluzy z poprzedniego piżamowego posta. Na piersi wszyłam kieszonkę z klapka. Koszulkę wykończyłam cienkim ściągaczem przy szyi. A rękawy i dół przeszyłam renderką 2-igłową.


Mąż zadowolony. Tata podobno też (chociaż coś przebąkuje, że zamiast jako piżamę, chętnie będzie je wykorzystywał, jako dresik po domu). A ja tak sobie myślę, że może czas wyjść z klimatów nocnych i uszyć małżonkowi coś innego?

Może bluza? Na grupie na Facebooku Szyciowe Wyzwania pojawił się zajebiaszczy, darmowy wykrój na bluzę, gdzie można wydrukować sobie wykrój pod podane przez siebie wymiary (TUTAJ). I tak sobie myślę, że może z niego skorzystam. Ale najpierw muszę w końcu wziąć się za swój płaszcz, bo idzie mi to jak krew z nosa pod górkę (ciągle tkwię na etapie wyboru wykroju ;) ).


Pozdrawiam Was ciepło z zimnej i śnieżnej północy!

Magda

NewerStories OlderStories Home