Retro krata na lato w jesiennych kolorach



Dziś opowiem Wam historię o tym, jak to oszustwa i drogi na skróty nie popłacają. I o tym, jak zaglądanie w przeszłość popłaca. I o mojej nowej przezajebistej sukience. No to zaczynamy!

Niebawem czeka mnie wycieczka do Polski na wesele. A jak wesele, to i sukienka by się przydała. Od wielu tygodni moje myśli nieśmiało krążyły wokół tematu i jakoś nie mogłam "zaskoczyć" z pomysłem. Po prostu totalna czarna dziura - absolutnie żadnego nawet przebłysku dobrej idei. Po przejrzeniu Vogue'a, Harper's Bazaar Kolekcje i Elle polskiego i norweskiego byłam tak samo głupia, jak i przed. W przypływie desperacji wyciągnęłam Burdy Moden i Neue Mode z przełomu lat '80 i '90. Podobno moda z tamtych lat wraca, więc a nuż...
Sukienki na wesele oczywiście nie znalazłam, ale znalazłam TĘ! Och, to była miłość od pierwszego wejrzenia! Trochę się zestresowałam, jak się zorientowałam, że stare Burdy mają każdy model w tylko jednym lub dwóch rozmiarach. I już myślałam, że jest tylko rozmiar 36, a tu niespodzianka - 40 też się znalazło. No po prostu ja i ta sukienka byłyśmy sobie przeznaczone.

Kolejny dzień spędziłam analizując swoje sterty tkanin, żeby wybrać idealną. Jak wygrzebałam przepiękną tkaninę w kratę, to już nic innego nie wchodziło w grę. Był tylko mały szkopuł. Burda radziła na tę sukienkę 3,5 metra tkaniny szerokości 150 cm, a ja miałam 2. Ale ja nie jestem z tych, co się poddają. Po pierwsze skróciłam spódnicę o 20 cm (pierwotny wykrój przewidywał sukienkę do połowy łydki, co i tak dla mnie nie jest dobrą długością). No i pełna optymizmu zabrałam się za układanie wykroju. Jak wiecie krata nie jest najbardziej wdzięcznym wzorem do upychania wykroju. Zwłaszcza taka o różnych szerokościach. A jakby się z niektórych miejscach wzór nie spasował, to cały efekt poszedłby się ... wiadomo co. Ale to była gimnastyka! Ewa Chodakowska byłaby ze mnie dumna. Ostatecznie wzór został spasowany na przodzie góry, na bokach dołu ... no i to w zasadzie tyle :D Boki góry nie miały szans. A na przodzie dołu uznałam, że spotkanie tych krat po skosie zniweluje problem. Tył kołnierza również jest niespasowany.
Jak już wycięłam wszystkie elementy spódnicy, jedną warstwę kołnierza, tył góry, przody góry bez odszyć, to zrobiła się absolutna katastrofa w temacie pozostałych elementów. Na spód kołnierza już nie było szans. Odszycia przodów są wycięte pod bardzo fantazyjnymi kontami. No i kieszenie, jako że miały najniższy priorytet, również nie załapały się. Jako tkaninę komplementarną wybrałam morską bawegę, z której jest spód kołnierza oraz kieszenie. Chyba nawet pasuje, prawda?

A teraz o oszustwach. Tak sobie wymyśliłam, że zaoszczędzę sobie 5 (no, może 10!) minut i zamiast zrobić dwa rzędy guzików z dziurkami, normalnie zapinanych, to zrobię jeden rząd, a drugi to przyszyję takie udawane guziki. Jak pomyślałam, tak zrobiłam. A po pierwszym razie z sukienką na mieście, szybciusieńko wypruwałam te udawane guziki i robiłam porządne dziurki. Wyobraźcie sobie, że stało się to, czego można się było spodziewać - ta klapa od spodu żyła sobie własnym życiem, a dekolt rozłaził się bez opamiętania. Taka tam nauczka. (taaaaak, wiem, ZAWSZE tak jest!)

Po poprawkach w sukience jestem zakochana po uszy. +100 do pewności siebie, bo uważam, że wyglądam w niej dość zacnie. A do tego jest wyjątkowo wygodna (tkanina jest lekko elastyczna, więc nic nie krępuje ruchów).

A Wam jak się podoba? I czy Wy też takie sobie skróty robicie, żeby potem mieć 3 razy więcej roboty?

English: 
Today I'll tell you a story about some cheats that never end up well. And a story about looking into the past that ends up well. And a story about my new superwonderful dress. So here we go!

Soon we're going to Poland for a wedding. And of course I have nothing to wear! I need a dress. For last number of weeks my mind has been around this topic and I had absolutely 0 good ideas about what to sew. Just a black hole in my head. After checking out Vogue, Harper's Bazaar Collections, Elle in polish and norwegian versions I was as stupid as before. When being absolutely desperate, I took out Burdas Moden and Neue Mode from 80s and 90s. I heard fashion from that period is back, so I decided to give it a try...
Of course I haven't found a wedding dress idea, but I found THAT ONE! It was a love at first sight! I got a bit stressed when I noticed that old Burdas had patterns for only 1 or 2 sizes for each model. And when I was expecting this dress to be only in size 36, I found also 40! It's obvious that we were meant to be :)

Another day I spent analyzing fabrics I had, to choose the perfect one. When I noticed a beautiful plaid fabric, anything else seemed like a baaaad idea. There was just one little thing. Burda suggested 3,5 metres fabric for this dress and I had only 2. But I'm not the one who gives up. I shortened the dress by 20 cm (it was meant to be mid-calf long, but fortunately it's not my length anyway). And then full of optimism I started placing the pattern pieces on the fabric. Well... Plaid is not the best pattern for squeezing things on. Some parts just need to match - in other case it would just look awful. That was better than any gym! I managed to pattern match sides of the skirt and top front. Unfortunately top side seams had 0 chances for pattern matching. As well as the back of the collar. 
When I cut all the skirt elements as well as one layer of the collar, front pieces without facing and the back piece, there was a disaster with the rest. Front facing ended up being cut on a wrong angle (=random). And the bottom side of the collar as well as pockets are made of different fabric. But it kind of works, right?

And now about cheating. I was thinking that it's a great idea to save 5 (ok, maybe 10!) minutes and instead of making 2 proper rows of buttons (you know, with buttonholes etc), I wanted to make just one and for the other one attach just buttons without making holes for them. What I thought, I did. After the first time it was used I regretted my laziness. The bottom part of the flap was doing exactly what everyone could expect it to do - it was living it's own life. Well... I learnt (yeah, it is ALWAYS like that!)

After the fixes I'm in love with this dress. I think I look quite good in it, what makes it +100 to self confidence. And it's very comfortable (the fabric is a bit elastic, so it doesn't restrict movement).

What do you think about it? 

Podsumowanie/Summary:

Wykrój/Pattern: Burda Moden 4/89, model 12
Rozmiar/Size: 40
Poprawki/Alterations: none
Zużycie tkaniny/Fabric usage: 2 m (szerokość/width: 150 cm) + 0,5 m bawega/other fabric












NewerStories OlderStories Home