Hiszpania i Indie


Uszyłam sukienkę. Dla siebie. Znowu. Ale tym razem zrobiłam wiele tego, czego robić nie powinnam, żeby zaprezentować sylwetkę z najlepszej strony. Czy się opłaciło ... nie jestem przekonana. Ale zrobiłam też rzeczy, z których jestem bardzo zadowolona. Więc aż takiego dramatu nie ma. No ale do rzeczy.

***

I sewed a dress. For myself. Again. But this time I made a lot I shouldn't have to make my body look good. Did it pay off? I'm not sure. But also there are some elements that I'm very happy about. So it's not very bad. But anyway...

Wykrój / Sewing pattern


Ci z Was, którzy śledzą blogi krawieckie i modowe, widzą ogromny zalew dekoltów hiszpańskich. Bujne falbany są wszędzie. Jest to zdecydowanie trend bardzo popularny i dość wdzięczny. Przy zgrabnych ramionach wygląda się w tym bardzo pięknie. A do tego ładnie podreśla niewielki biust. Czyli stosunkowo idealny model dla mnie. Postanowiłam pójść na łatwiznę (haha! wiecie, jak to się zazwyczaj kończy, prawda?) i wyciągnęłam ostatnią Burdę Szycie Krok po Kroku, gdzie był wykrój na właśnie taką sukienusię z falbaną. Banał! Tutaj nie dało się za dużo skopać. Więc szybciochem odrysowałam 3 elementy wykroju i zabrałam się do pracy. Wprawdzie ViolettaZ wspominała, że wykrój nie jest najlepszy, więc przyjrzałam się zdjęciom w gazecie i elementom wykroju, po czym uznałam, że tułów będzie po prostu za krótki, więc dorzuciłam 2 cm "na wszelki wypadek",

Ten wykrój jest BEZNADZIEJNY. Tułów ostatecznie był dużo za długi. I dużo za szeroki. I w ogóle strasznie nieforemny. Namordowałam się z tym, próbując wprowadzać poprawki przy zużyciu jak najmniejszej ilości energii i czasu. Ale wyszło tak sobie. Do tego jest jedna podstawowa zasada, której powinnam się trzymać. ZAWSZE! Marszczenie na gumce jest dla mnie opcją fatalną. Dzięki temu zabiegowi mój (niemały zresztą) tyłek staje się automatycznie 2 razy większy. I niby o tym wiem, ale jednak co jakiś czas muszę to sobie przypomnieć. I już znowu pamiętam :)

Góra sukienki jest na podszewce (z tego samego materiału). A w podszewkę pod biustem wszyłam gumkę. Potrzebowałam sukienki na lato, którą mogłabym nosić bez biustonosza (no bo wiecie jak to jest - przy upałach biustonosze obcierają, uwierają i ogólnie jest w nich gorąco). A po dwóch ciążach potrzebuję chociaż odrobiny podtrzymania/okiełznania. I ta gumka to strzał w 10! Jest bosko. A falbana ukrywa wszystko to, co wymaga ukrycia :)

Oczywiście sukienka ma kieszenie. A co! Kto bogatemu zabroni... ;)

***

Those of you who read fashion and sewing blogs probably notices a huge fload of Spanish neckline blouses and dresses. Big frills are everywhere. It's a popular and nice looking trend. When girls have nice shoulders it can look gorgeous. Also it adds a bit to not-too-big breasts. So it should be perfect for me. I used one of recent Burda sewing patterns, as I didn't feel like constructing it myself (that was a mistake!). Because what could go wrong in a pattern like that?

This sewing pattern is TERRIBLE. The blouse part is way too long. And waaaaay too wide. And in general shapeless. I tried to modify it the way that I didn't use too much energy and time for that. But it turned out not too great. Additionally there is one rule I should stick to. ALWAYS! Elastic and gathering in the waistline are the worst things I can do to myself. "Thanks to that" my (not so small) ass looks at least twice bigger than it is. And I usually know about it, but apparently every now and then I need to remind it to myself.

The top of the dress is lined with the same fabric. And under the bust I sewed in an elastic. I needed a summer dress that I could wear without a bra. You know, when it's really hot, bras like to irritate skin and it feels way too hot. So I needed something that would look good and give at least a little bit support to my tired breasts. And this elastic was a great idea. It works nicely. And the frill covers everything that needs to be covered.

Of course the dress has pockets :)

Lewa strona / Wrong side
  


Tkanina / Fabric


Tę tkaninę odkupiłam od koleżanki 100 lat temu. Z tego, co pamiętam, to ona ją sprzedawała, bo nie mogła wymyślić, co z niej uczynić. Problem okazał się istotny, bo i ja go miałam. Co roku wyciągałam ją na stół, oglądałam, kombinowałam, po czym lądowała z powrotem w szafie. Jest to tkanina na sari - długa, z pięknym wzorem na pierwszym metrze, a potem już tylko delikatny print. Jest leciutka, bardzo przyjemna w dotyku i idealna na letnie ciuchy.

***

I bought this fabric from my friend 100 years ago. As far as I remember she was selling it because she didn't know what to do with it. Apparently that was a big problem also for me. Every summer I was putting it on a table, trying to figure something out and then putting it back to the closet. It is fabric for sari - long, with beautiful print on the first meter and then just small print on the rest. It's very thin, soft and perfect for summer.



Podsumowując, falbana jest dla mnie dobrą opcją. Ale następnym razem muszę zupełnie inaczej przemyśleć wszystko poza nią. Chyba bardziej dopasowana góra i dół z jakiegoś kawałka koła byłyby lepsze. No ta gumka w pasie i bardzo luźna góra to chyba nie to.

A ja jestem ciekawa, jakie Wy macie zasady, których zawsze powinniście się trzymać w temacie ciuchów, a mimo wszystko czasem się nie trzymacie?
No i jak Wam się podoba moja falbaniasta wariacja na temat hiszpańskiego dekoltu i hinduskiego sari?

***

To sum up, the Spanish neckline and the frill are a good idea for me. But next time I need to come up with better design for the rest. Maybe more fitted top and maybe some part of circle at the bottom. Definitely this elastic on the waist and baggy top are not my thing.

And I'm wondering, if you have any "don'ts" in terms of clothes for you that you know about but still break this rule every now and then?
And how do you like my variation on Spanish neckline and Hindu sari?









NewerStories OlderStories Home