Renifery / Reindeers


Każdy, kto ma małe dzieci, wie, że:
  1. Należy dostarczać nowych elementów garderoby stosunkowo na bieżąco, bo albo wyrastają albo niszczą;
  2. Garderoba musi być wygodna, aby umożliwiać robienie fikołków, wspinanie na ściance i wszystko to, na co wpadną;
  3. (w przypadku dziewczynek) ... ubrania powinny być jakąś wersją sukienek i spódniczek (tak, dobrze to gra zwłaszcza z tą ścianką);
  4. (w przypadku zimy) Ubrania muszą być ciepłe.
Czyli nie tak łatwo zadowalać swoje latorośle. Moje na pewno trudno. Ale tym razem postanowiłam wziąć pod uwagę wszystkie powyższe punkty, dodać element "powinno być różowe", który zazwyczaj ignoruję, i voilà - uszyłam dziewczynom sukienko-tuniki z grubej drapanej dresówki w trochę norweskim klimacie.

Wykroje stworzyłam sama na podstawie jakichś innych z Alt om Håndeibeide. To znaczy wykorzystałam wykroje na rękawy, podkroje pach i dekolty z golfem (bo nie lubię się z tym babrać), a na dole zrobiłam niegdyś dość modne rogi i kieszenie. Zawsze na forach czytałam, że samodzielne wymodelowanie takiego dołu to prosta sprawa - i potwierdzam, łatwizna :D

Sukienki uszyte są owerlokiem 4-nitkowym, a wykończone coverem. Przyznaję, że każda próba szycia na tym coverze nadal bardzo mnie stresuje, bo może i jakąś kontrolę nad nim osiągnęłam, ale jest niesamowicie czuły na wszystko (igły, grubości, naprężenia), strzela fochy i czasem przepuszcza nitki. Coraz rzadziej, ale jednak. No ale tym razem się udało bez prucia.

Cieszę się z tych sukienek. Nie było to szycie wysokich lotów, ale wyszło dokładnie to, czego oczekiwałam - wygodne i ciepłe wdzianka dla dziewczyn. I ostatnio przestałyśmy wojować co rano o to czy ubrać jakąś sukienkę i marznąć czy sweter i wyglądać mniej jak księżniczka.

A w co Wy ubieracie swoje dzieci?

English:
Everyone who has small kids should know that:
  1. New clothes should be provided regularly because the old ones tend to get too small or too destroyed,
  2. Clothes should be comfortable to allow kids to: do flips, climb walls and do everything that they can think of;
  3. (in case of girls) Everything should be possible to be interpreted as a skirt or a dress;
  4. (for winter) Clothes should be warm.
So it's not too easy to dress kids, at least not for me. But this time I decided to take all the above into account, adding the factor of "it should be pink" (that I usually ignore) and voilà - I made dresses/tuniques out of very thick jersey in a little bit norwegian style.

For the patterns I used a few sweaters patterns from Alt om Hånderbeide and changed them according to my needs. I needed patterns for sleeves and necklines (I don't like doing it myself) and I did the bottoms myself. The dresses have "horns" and pockets on the hipline. It was easier than I expected :)

I sewed the dresses using my 4-threaded overlock and finished bottoms with coverlock. I admit that every time I need to use this machine I'm stressed. I kind of got control over it, but it is so sensitive about everything (thickness, needles, tensions on threads) that it is easy for it to just act up and loose thread. Fortunately this time it worked ok and I didn't have to rip anything.

I'm happy about these dresses. It wasn't highest class sewing, but I made exactly what I needed - comfortable and warm dresses for the girls. And recently we stopped fighting every morning about what to wear: a dress and be chilly or a sweater and look less like a princess.

And what do you dress your kids in?









NewerStories OlderStories Home