Róże 3D i (za) długa suknia


 

Witam się ślicznie w nowym roku! Czas delikatnie nadrobić zaległości blogowe i z przytupem wejść w nowe wyzwania :) Dziś odcinek poświąteczny o pewnej sukience.

Wszystko zaczęło się od tiulu - na urodzinach Outletu Tkanin ponad 1,5 roku temu dorwałam kawałek przepięknego biało-błękitnego tiulu z różami 3D (i jak dorwałam, tak nie puściłam). W sumie od razu wiedziałam, co z niego chciałam uszyć, ale ciągle brakowało okazji/weny/reszty pomysłu. Wiecie, jak to jest... No ale w końcu, jak przyszło do planowania i szycia sukienki świątecznej dla Hani, rzeczony kawałek doczekał się swojej szansy.

Krój dołu z koła był oczywisty. Tiul nie nadawał się do żadnego marszczenia, zakładania i innych eksperymentów. Nieoczywista była długość. Ja chciałam taką zaraz poniżej kolana (ewentualnie 3/4), natomiast mój mąż uznał, że ta długość dla dziewczynek jest już nudna i mogłabym uszyć dłuższą. No to skroiłam klosz na dłuższą wersję i planowałam ją skrócić po przymiarce (i po tym, jak mężu się przekona, że nie miał racji). Niestety, opcja prawie do kostek spotkała się z niesamowitym entuzjazmem zarówno ze strony męża, jak i Hani, i jakiekolwiek cięcie nie wchodziło w grę. Cóż...

Na górę skorzystałam z wykroju  z Burdy 2/2002, model 142. Bardzo mi się spodobała koncepcja z malutkimi zaszewkami z przodu i z tyłu, jak i te proste rękawki. Uszyłam ją z kawałka materiału o delikatnej fakturze rzędów serduszek i z dodatkiem błyszczącej, srebrnej nitki.

To było bardzo łatwe szycie. Nie chciałam dokładać żadnych fajerwerków, bo tiul był wystarczającą ekstrawagancją. Całą sukienkę za to podszyłam kremową podszewką - dzięki temu sukienka ładnie się układała i nic nie prześwitywała. Teraz sobie myślę, że mogłabym dodać szarfę/pasek w jakimś fajnym, kontrastującym kolorze. W sobotę Hania idzie na imprezę urodzinową do koleżanki, więc może coś wymyślę w tym temacie.

Bardzo jestem ciekawa, co myślicie o tej dość kontrowersyjnej długości? I czy z paskiem czy bez?

Szczęśliwego Nowego Roku Wam życzę!

English:
Welcome in the new year! I think it's time to catch up a bit with blogging and start the year properly. Today we're having an after-Christmas episode about some dress.

Everything started with a piece of tulle I found in one polish fabric store more than 1,5 years ago. And it wasn't just tulle - it had 3D white and blue roses on it. So beautiful! From the beginning I had some kind of vision of what I should do with it, but for quite a while I didn't have any occasion/flow/the rest of the idea. You know how it is... But finally, when planning a christmas dress for Hania, the tulle got its chance.

The bottom part of the dress was obvious. It had to be a circle skirt, because the fabric wouldn't accept any rufflings or folds. What was less obvious was how long it should be. I was thinking about knee or 3/4 length, but my husband claimed that it started to be boring and I should make a longer one. So I cut it longer in order to prove I was right in order to cut it shorter afterwards. Well... the ancle legth was something both Hania and the husband fell in love with and I wasn't allowed to cut it at all!

For the top part I used the pattern from Burda 2/2002, model 142. I liked small darts in the front and back and simple short sleeves. I used some small pieces of cream color fabric with texture of rows of hearts and silver thread in it.

It was quite easy sewing. The tulle was supposed to give the wow effect, so I didn't add any other "fireworks". But at least the dress is lined all the way. I'm just wondering that I could have added some belt in contrasting color to make it more interesting. On Saturday Hania goes to a friend's birthday, so maybe I'll come up with something.

I would like to ask you, what do you think about this controversial length? And with or without a belt?

I wish you happy New Year!




 
NewerStories OlderStories Home