Na wiosenne wygłupy: softshell / Softshell for spring playing


Dokonałam odkrycia - softshellu. Jeszcze na jesieni, dziewczyny z Outletu Tkanin namówiły mnie na zakup kilku kawałków softshellu. No bo przecież uszyję dziewczynom jakieś coś, co powinno się przydać na jesień czy wiosnę do zabaw na dworzu. Nieprzekonana wzięłam i wrzuciłam na półkę. No i jak spod śniegu zaczęły przezierać kawałki ziemi, sama miałam wyjątkową dziurę kreatywności, a inspekcja wiosennej garderoby dziewczyn wykazała ogromne braki, postanowiłam wziąc ten softshell na tapetę.

Nie miałam pola do większych szaleństw. Tak jak zawsze kupuję tkanin z zapasem, tak tym razem kupiłam co do centymetra na uszycie po jednej prostej kurtce i po jednej parze spodni. Bez żadnych szaleństw. Jak się okazuje, kaptury wpadały w kategorię szaleństw.  Poza tym nie za bardzo pamiętałam moją logikę przy doborze kolorystycznym. Kupiłam po większym kawałku tego w zebry i czarnego i mniejsze pozostałych dwóch. Później chciałam zmienić koncepcję i zestawić zebry z grafitowym, a liski z czarnym, ale niestety, nie było możliwości zmieszczenia wykrojów (dla Hani) na mniejszych kawałkach. Więc zostało, jak zostało zaplanowane przy zakupach.

Jak przystało na typowe szycie po najmniejszej linii oporu, wykorzystałam wykroje, które albo już miałam gotowe, albo znalazłam w pierwszej otwartej przeze mnie gazecie. Czyli po kolei:

  • Kurtki: Ottobre Kids 1/2015, #15, rozmiary 110 i 128
  • Spodnie Izy: Ottobre Kids 1/2015, #26, rozmiar 104 (baaaaaardzo przedłużony)
  • Spodnie Hani: Burda 4/2015, #139, rozm. 122 (ten sam, co dzwony, które uszyłam jakiś czas temu, tylko oczywiście zmodyfikowany na spodnie proste)
Kaptury nie zmieściły się na tkaninie wzorzystej, dlatego zostały uszyte z materiału na spodnie. Trącone dupki zebr na kurtce Hani również spowodowane są tym samym problemem. No a brak kieszeni to już jedynie lenistwo (co zostało wytknięte mi przez Izę w pierwszych minutach po otrzymaniu wdzianka).

Szyło się szybko i bardzo łatwo. A powstały ubranka, które moje dziewczyny noszą codziennie od dłuższego czasu, bardzo lubią i chwalą, że jest im wygodnie i nie za grubo, a przy tym ciepło. Mi jest głupio, że potraktowałam ten projekt po łebkach. Ale już planuję nakupić softshellu przed jesienią i uszyję dziewczynkom przepiękne i dopracowane parki. A sobie trencz (taki, jak Jola z Szycia bez Metki). Bo ten softshell to bardzo fajna sprawa jest. A jaka praktyczna :)

A jak Wam się podobają wiosenne komplety?

English:
Softshell is my new discovery. Back in the fall when visiting a fabric shop in Warsaw I was convinced to buy some pieces of softshell to make something for the girls. I wasn't sure if I wanted to do this, but I bought it and threw it on the shelf. Recently, when ground started showing from under the snow, I had absolutely no creative flow in sewing and the inspection of the girls' spring wardrobe showed that they needed almost everything, I decided to give this softshell a try.

I didn't have too much opportunity for going crazy with design. Usually I buy fabric with contingency, but this time I bought just as much as I needed to make 2 jackets and 2 pairs of trousers without any craziness (hoodies felt under "craziness" category). I am not sure what was I thinking when planning on setting fabrics together for 2 different sets. Now it seemed natural for me that zebras should go with graphite and foxes with black. But I had more fabric in zebras and black and less of the other 2. So I couldn't fit any of Hania's patterns on the smaller pieces. So it had to be as I initially planned it. 

Since it was a typical quick sewing I wanted to get done with as soon as possible, I used patterns I already had or chose some I found in the first magazine I opened. And that was:
  • Jackets: Ottobre Kids 1/2015, #15, sizes 110 i 128
  • Iza's trousers: Ottobre Kids 1/2015, #26, size 104 (I added a lot at the bottom to make the long enough)
  • Hania's trousers: Burda 4/2015, #139, size 122 (the same as for bell-bottomed trousers I sewed some time ago, but modified to make the straight)
As mentioned, I couldn't fit hoods on the patterned fabrics, so I had to use the other ones. Also weird front of Hania's jacket (with zebras and their weird asses) is caused by way too little fabric. There are no pockets - mostly because of pure laziness (what Iza criticized in the first minutes she had the jacket on).

It was an easy sewing. I really liked the softshell. These clothes are used by the girls every day since I made them and they love them. They are happy that the jackets are rather thin but warm. And I feel guilty that I made them with so little care and enthusiasm. But I think I need to buy much more softshell and for autumn make the girls beautiful parkas and for myself a softshell trench coat (just like the one made by Jola from Szycie bez Metki). That should be cool!

And how do you like the sets?









NewerStories OlderStories Home