Plażowy szyk / Beach chic



Ostatnio się zapętliłam. Wymyśliłam sobie kilka projektów do zrealizowania, które nie mają ze sobą nawzajem nic wspólnego. I tak się miotałam między nimi, presja rosła, zdrowie szwankowało i w zasadzie żadnego nie pchnęłam za bardzo do przodu. Jednym z nich jest blog - chcę Wam na bieżąco dostarczać fajnych i inspirujących wpisów. A żeby je przygotować, muszę szyć. A żeby szyć, muszę mieć pomysły/wenę. I chyba aż tak regularnie ta wena mnie nie nawiedza. No i frustracja rośnie. Wtedy próbuję się bardziej przycisnąć, co odchorowuję jakimś tam dziwnym stresem. Zwłaszcza, że jest jeszcze parę rzeczy, które wiem, że powinnam robić, a nie robię. Też tak czasem macie? W każdym razie bardzo Was przepraszam za przerwę, ale dałam sobie wakacje na oddech bez wyrzutów sumienia. A dziś wracam z czymś bardzo prostym, szybkim i efektownym - sukienkami dla dziewczynek, których im już pozazdrościłam i kombinuję, jak by taką uszyć dla siebie, żeby za bardzo swojej sylwetki nie skrzywdzić.

No ale do rzeczy. Wykrój znalazłam w ostatnim Alt om Håndarbeide i od pierwszego spojrzenia wiedziałam, że będą z tego sukienki dla dziewczyn. Same wybrały sobie materiały (trwało to 100 lat, jak zwykle). Ale przyznacie, że dokonały zacnego wyboru - zwłaszcza ten czerwony dla Hani. Izy sukienka powstała z tkaniny wiskozowej, z której kiedyś uszyłam sukienkę dla Hani (którą obecnie nosi Iza). A Hania wybrała cienkie płótno bawełniane - czerwone w białe kropeczki.

Wykrój przewidywał podszewkę, ale uznałam, że jak na letnią sukienkę na co dzień to za dużo szczęścia. Jedynie górne części sukienek (nad falbaną) są uszyte z dwóch warstw tego samego materiału - głównie w celu ładnego wykończenia bez babrania się w lamówkach i innych cyrkach. Gumki są wciągnięte w tuneliki tylko na rękawkach, a środkowa część jest po prostu zmarszczona na sztywno. Sukienki są zapinane na guzik z tyłu. Zrobiłam pętelki z tej samej tkaniny (cięte ze skosu) i ładnie pełni to swoją funkcję. Wybór guzików był trudny. Zwłaszcza, że najpierw zrobiłam pętelki, a potem szukałam pasujących guzików (taka babska logika). Ostatecznie Hania dostała herbatnika z uśmiechniętą buzią (i jak potem tłumaczyła swojemu tacie, mama jej dała taki guziczek, żeby zawsze była uśmiechnięta), a dla Izy wygrzebałam piękny błękitny guzik, bo nie chciałam już żadnych wzorów dla tej mocno wzorzystej tkaniny. Falbanę wykończyłam mereżką - ta funkcja owerloka jest moim wielkim "odkryciem", z którego z zapałem korzystam. No i tyle. Jak sami widzicie, nie był to skomplikowany projekt, ale spełnił swoją funkcję zarówno terapeutyczno-rozruchową dla mnie, jak i przydatnościową.

A jak wspomniałam, pozazdrościłam dziewczynom tych kiecek. I też chcę coś w tym stylu, na wakacje, do zarzucenia na kostium kąpielowy. Albo na spacer po mojej wiosce :) I tak się głowię - i może mi coś podpowiecie - jak to zrobić, żeby nie wyglądać, jakbym ubrała namiot. Bo jak zrobię tę sukienkę 1:1 jak te dwie, to będę wyglądać jak balon. Muszę jakoś delikatnie wytaliować albo coś, a przy okazji chcę uniknąć wiązań i atrakcji w talii, bo na upał to się nie nadaje. To co ja mam zrobić? :)

P.S. Jednym z projektów wiszących mi nad głową, jest totalne rewolucja bloga. Chcę w końcu zrezygnować z blogspota. I w końcu dopracować (albo zgódźmy się - zrobić) porządną dwujęzyczność. I szukam nazwy. Po angielsku. Lotnej, fajnej i niezajętej. Jakby Wam coś przyszło do głowy, podrzućcie jakieś pomysły, proszę. Bo mi się pod kopułą już przegrzało, a dobrych pomysłów jak nie było, tak nie ma...

English:
I got lost lately. I thought about a few projects to accomplish that had nothing to do with each other. So I was running between them, the pressure was on, combined with some minor health issues resulted in absolutely 0 progress for any of them. One of them is of course the blog. I want it to be interesting and inspiring. And to accomplish it, I need to sew. And to sew, I need ideas. It seems like I don't have ideas as often as I would like to. So the frustration grows. Then I put more pressure on myself hoping it to help. It results in some weird stress. Especially that there are a few more things I should be doing that I don't do. Do you have it as well? Anyway, I'm very sorry for a break on the blog, but I made myself vacation to breathe without feeling guilty. I'm back today with something easy but cool - dresses for my girls.

The pattern in the latest Alt om Håndarbeide cought my attention immediately. The girls chose fabrics themselves (it took 100 years, but you need to admit that they did a great job). Iza's dress is made of thin viscose fabric (same as the Hania's dress I made long time ago - now used by Iza) and Hania's - thin, cotton fabric, red with small white dots.

The pattern had a lining planned, but I figured that for such everyday summer dress it's too much happiness. Just the part above the ruffle has 2 layers of the same fabric, because that made it easy to finish nicely. The elastic is just in the sleeves part and the middle part is just gathered and sewed to the top. The dresses have a button each to close in the back. I made loops of the same fabric (bias). Choosing buttons wasn't easy, because of course (!) I made loops first and thought about buttons after that. In the end I chose for Hania a cookie with a smile and for Iza a beautiful bright blue one. Hania explained to her dad later that I gave her such button so she's always happy. The ruffle is finished with rolled stitch on the overlock. So as you can see, the project was quite easy, but helped me get moving after a break and was relaxing enough to calm me down. And the dresses will be useful :)

I truly envy the girls these dresses and I'm wondering about sewing a similar one for me - you know, to have something to throw on top of a swimsuit or for a walk in my village. But I'm wondering, how to make it not to harm my figure too much. Because for sure copying the dress 1:1 will make a huge balloon out of me. Need maybe some darts to fit it a bit in the waist area... But for sure I want to avoid belts or anything close to the body in the waist - I want it to be properly airy... Any suggestions?

P.S. One of the projects hanging above my head is re-branding the blog. I want to finally move out of the blogspot platform and make a proper 2-language blog. And I'm thinking about a new name. In english. Cool, easy to remember and available :) So please, if you have any ideas, help me. My head is steaming but nothing really great has come to it :( Can you help me??



























NewerStories OlderStories Home