Vichy / Gingham


Gazeta "Szycie" - (względna) nowość na polskim rynku, którą oczywiście kupiłam i postanowiłam przetestować. Po kilku recenzjach na blogach, bałam się wyboru rozmiaru. Z tabelki z wymiarami wylądowałam w okolicach rozmiaru 44, ale nauczona doświadczeniem, postanowiłam się nie przejmować. Wybrałam wykrój, w którym idealne dopasowanie rozmiaru nie powinno odgrywać większej roli, zdecydowałam, że 42 to będzie więcej niż potrzeba i pojechałam z tym koksem.

Niestety sukienka w gazecie zaprezentowana była na płasko (nie na modelce). Przekartkowałam gazetę w tę i we w tę, ale to było jedyne zdjęcie. No ale uruchomiłam wyobraźnię i wyszło mi, że powinno być w porządku. Kupiły mnie rękawki z pięknymi wiązaniami oraz (oczywiście) odsłonięte ramiona. Marzyła mi się ta sukienka w kolorze czerwonym (jak w gazecie), ale nie miałam w zbiorach niczego sensownego, więc padło na kratkę vichy biało-czarną. Tę ubraniową bawełnę kupiłam jako jeden z pierwszych materiałów podczas mojej szyciowej przygody - uszyłam już z niej spodnie od piżamy dla męża i po wieeeelu praniach ciągle mają się świetnie. Więc uznałam, że będzie w porządku. Szyło się szybko i przyjemnie. Trochę mnie martwiła ilość zużywanego materiału, ale ... nie dałam się i skończyłam szyć. A po włożeniu gumki w dekolt, założyłam sukienkę... i efekt możecie podziwiać na ostatnich zdjęciach :D Określenie "worek na kartofle" jest chyba niewystarczające ;) W każdym razie biegusiem zabrałam się za szycie paska. Z tkaniny miałam nędzne resztki, więc pasek jest mocno patchworkowy (co 10-15 cm jest łączenie skrawków), ale na szczęście nie rzuca się to za bardzo w oczy. Pasek, moim zdaniem, sukienkę uratował.

A czy Wy szyliście z "Szycia"? Bo ja póki co mam za sobą super prosty i super udany projekt dla dziewczyn i super prosty i jednak odrobinkę rozczarowujący projekt dla mnie. No i teraz boję się zabierać za jakieś bardziej finezyjne wykroje...

A zdjęcia zrobione są na kampusie Norwegian University of Life Sciences, znajdującym się w pobliskiej gminie. Przepiękne miejsce, klimatyczne budynki i mnóstwo zieleni. Mogłabym tak studiować... Kampus zajmuje powierzchnię ok. 600 ha i w jego skład wchodzi wiele zabytków, jeden z najpiękniejszych parków w Norwegii oraz farma, gdzie studenci uczą się i prowadzą badania na temat tradycjnych sposobów hodowli.
Z ciekawostek, jedna z ciotek mojego męża o nazwisku, które sama noszę, ok. 100 lat temu jako jedna z pierwszych kobiet, skończyła tę uczelnię :)

Podsumowanie

Wykrój: Szycie 2/2017, #28 (Carmen)
Rozmiar: 42
Materiał: tkanina bawełniana
Użyte maszyny: Elna 2800, owerlok Singer 14SH754

Stylizacja

Sukienka - uszyłam
Buty - Marco Tozzi
Torebka - no name
Okulary - Laundry by Design
-------------------------------------------------------

English:
Sewing magazine "Szycie" - a fairly new one on the Polish market (Spanish "Patrones"). Of course I bought a couple of issues and it was time to test it out. After reading some reviews on the blogs, I was stressed about choosing a size. The table that was supposed to help me indicate my size, showed that I should use 44, but having some experience with such magazines and their tables, I wasn't too worried. I chose a pattern that shouldn't have had too many fitting issues and went for size 42.

Unfortunately the dress wasn't shown on a human in the magazine. Just flat lay. But I turned on my imagination and figured that it should work. The ties on the sleeves and the Spanish neckline sold it for me. I wanted to make it red as shown in the magazine, but I couldn't find any red in my stash, so I went for gingham black and white cotton fabric, one of the first ones bought by me in my sewing journey. Before I made pj's trousers for my husband out of it and since they're still perfect after many washes, I was sure it was a good choice. The dress was easy and fast to sew. I was a bit worried about the amount of fabric used, but wanted to give the pattern a chance. After putting it together and inserting elastic in the neckline I tried it on and ... you can see it on the last pictures. Calling it a "potato bag" is not enough. So shapeless! Anyway, I immediately jumped for sewing a belt to it. It wasn't much left out of the fabric, so the belt is basically a patchwork where every 10-15 cm there is a seam, but fortunately it doesn't show that much. I think the belt rescued the dress...

Have you ever tried sewing something from that magazine? I have made a simple project for kids that turned out great and a simple project for me that was a bit of a disappointment. Now I'm a bit scared to try more complicated patterns...


We took the pictures on the campus of the Norwegian University of Life Sciences that is located in the nearby municipality. It's a beautiful place with a lot of charm, gorgeous buildings and nature. I could study in such place... The campus covers area of 600 hectares, with a number of historical buildings, one of the most beautiful parks in Norway and a farm where students can learn and research traditional livestock. 
I've also learnt that one of my husband's aunts (who had the same surname as me now) was one of the first women who graduated from this university about 100 years ago :)


Summary

Sewing pattern: Szycie 2/2017, #28 (Carmen)
Size: 42
Fabric: cotton
Machines used: Elna 2800, overlock Singer 14SH754

Outfit

Dress - I made myself
Shoes - Marco Tozzi
Bag - no name
Sunglasses - Laundry by Design



















Dziękuję za odwiedziny! Bardzo mi będzie miło, jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza. Zapraszam Cię też do śledzenia mnie na Facebooku, gdzie dzielę się inspiracjami i przemyśleniami. Oraz zajrzyj do mnie na Instagram, gdzie publikuję codzienne outfity, narzekam na pogodę ;) , zachwycam się Norwegią oraz dzielę się swoim codziennym życiem szyciowo-nieszyciowym.

Thank you for your visit! It would really nice if you left a few words in a comment. I also invite you to follow me on Facebook, where I share inspirations, thoughts and all kinds of stuff, as well as onInstagram, where I show everyday outfits, complain about the weather, show off Norway and share some parts of my sewing and non-sewing life.
NewerStories OlderStories Home